t
Pełna funkcjonalność tej strony wymaga internetowych ciasteczek, więcej informacji o nich znajdziesz tutaj. AKCEPTUJĘ
Aktualnie na stronie przebywa 236 gości oraz 7 użytkowników!
Zarejestruj
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -

Aleja Gwiazd - Giuseppe Giannini

Aleja 


DANE PERSONALNE:

 

Imię i nazwisko: Giuseppe Giannini
Pseudonim: Il Principe
Data urodzenia: 20.08.1964r.
Miejsce urodzenia: Rzym (Włochy)
Narodowość: Włoch
Pozycja na boisku: Pomocnik
Numer na koszulce: 10
Wzrost: 177cm
Waga: 70kg

 

 

 

 

 

 

 

BIOGRAFIA:

Rzym miał siedmiu królów – przepraszam, ośmiu – jeśli zaliczymy do tego grona Falcão. Jednak nigdy nie miał w swej barwnej i bogatej historii księcia. Aż do początku lat osiemdziesiątych XX wieku. U schyłku piłkarskiej przygody w Romie Di Bartolomei oraz wspomnianego Falcão, wśród Giallorossich narodziła się nowa gwiazda – Giuseppe Giannini.

AlejaNa świat przyszedł 20 sierpnia 1964 roku; rodowity rzymianin – swą piłkarską przygodę rozpoczął jako nastolatek w zespole o nazwie Almas. Skauci tego klubu, a konkretnie Naim Krieziu (były gracz Romy z czasów I-go scudetto) zainteresowali się młodym Giuseppe podczas meczów… między parafiami. Później napłynęła jednak oferta z Milanu. Kiedy Giannini był już jedną nogą wśród Rossonerich, trener sektora młodzieżowego Romy – Giorgio Perinetti błyskawicznie zorganizował dla Giuseppe w Trigorii test-mecz z kilkoma graczami pierwszej drużyny. Dla młodego Włocha emocje były ogromne, jednak potrafił on przekonać do siebie wszystkich decydentów i otrzymał ofertę podpisania umowy z AS Roma. Wtedy Giannini już wiedział, że jego wiarą będą barwy żółto-czerwone. Ostatecznie trafił na Stadio Olimpico w wieku 16 lat. Dino Viola, ówczesny prezydent, wydał na sprowadzenie Gianniniego do Romy aż 40 milionów lirów, co było kwotą raczej niespotykaną za tak młodego gracza w tamtych czasach.

Tak oto rozpoczęła się historia Księcia Rzymu. Nie wszyscy jednak wiedzą, że zanim Gianniniego zaczęto nazywać Il Principe, posiadał on zupełnie inny przydomek – Paperella, co oznacza mniej więcej tyle co Kaczuszka. A to z tej racji, że dzięki swojej wspaniałej koordynacji ruchowej, grając nawet w błocie i na wodzie młody gracz potrafił na murawie znakomicie utrzymać równowagę.

Giannini w bardzo szybkim czasie stał się gwiazdą młodzieżówki Romy i z wielką estymą – jako jej kapitan – dowodził swoimi kolegami na boisku.

W Serie A debiutował 31. stycznia 1982 roku, w wieku 17 lat meczem na Stadio Olimpico z Ceseną. Był to jednak nieudany debiut. Pod koniec meczu, nieudolne zagranie Gianniniego do Falcão otworzyło drogę do bramki Romy graczowi Ceseny – Antonio Genzano i Roma niespodziewanie przegrała cały mecz 0-1. Powszechne zachwyty: „patrzcie jak się porusza, jaka klasa!” zostały przekreślone przez jeden fatalny błąd. Trener Nils Liedholm uznał, że Serie A to jeszcze za wysokie progi dla młodziana – nastolatek z powrotem na kilkanaście miesięcy „wylądował” w kadrze Primavery, jednak wszyscy bez wyjątku byli przekonani, że przyszłość Romy to właśnie Giuseppe Giannini. Czas spędzony w drużynie Primavery nie był na pewno czasem straconym. W 1983 roku Beppe zdobywa Trofeo Viareggio, a rok później pod czujnym okiem trenera Romeo Benettiego, Giannini doprowadził swój zespół do mistrzostwa Italii.

AlejaRegularne występy w pierwszej drużynie popularny już Beppe rozpoczął w sezonie 1984/85, kiedy drużynę Giallorossich po trenerze Liedholmie przejął jego rodak – Sven Goran Eriksson. Można by rzec, że był to pierwszy transfer w wykonaniu Szweda. Niedługo trzeba było czekać na pierwszego ligowego gola Gianniniego – 28 października 1984 roku w Turynie przeciwko Juventusowi uratował rzymskiej „11” remis. W owym sezonie jeszcze trzykrotnie pokonywał bramkarzy rywali. W następnym – stał się już ważną częścią zespołu, który śmiało mierzył w kolejne scudetto. Jednak na samym finiszu campionato 1985/86 podopieczni Erikssona dostali niespodziewanej zadyszki i tytuł zdobył dowodzony przez Platiniego Juventus. Drugi triumf w Pucharze Włoch (pierwszy zdobył w 1984 roku jeszcze jako mało znaczący gracz) był dla niego jedynie pocieszeniem. Kariera Gianniniego rozwijała się jednak prawidłowo, nabierając coraz większego rozmachu. Mniej więcej w tym właśnie czasie otrzymał od kibiców wielce wymowny przydomek Il Principe.
Z końcem 1986 roku kadrę narodową Włoch przejął Azeglio Vicini – trener i człowiek, któremu „Książę” zawdzięcza wiele. Nowy selekcjoner prowadził poprzednio młodzieżówkę Włoch, w której to młody Giannini był sztandarowym punktem. Vicini postanawia odrestaurować kadrę narodową po epoce panowania Bearzota i stawia na nowych, młodych, ale wypróbowanych już wcześniej graczy. Do kadry trafiają takie asy jak Vialli, Mancini, Maldini. Vicini wielkim zaufaniem obdarza także Gianniniego, stopniowo przygotowując go do odpowiedzialnej roli reprezentacyjnego rozgrywającego. Swój pierwszy mecz w dorosłej reprezentacji Giuseppe rozegrał w La Valletta w grudniu 1986 roku przeciwko drużynie Malty w ramach eliminacji do Euro’88 (wygrana 0:2). Na Mistrzostwa Europy w Niemczech wciąż młody, ale już doświadczony gracz Romy jedzie jako wielka nadzieja Calcio (wspaniała gra i 11 goli w lidze w sezonie poprzedzającym Euro), jednak nie wyróżnia się na turnieju niczym specjalnym. Jednak drużyna Viciniego zajęła na turnieju dobre, trzecie miejsce, a czas pracował przecież na korzyść ówczesnego 24-latka. Z początkiem sezonu 1988/89 Giannini po raz pierwszy założył na wiśniowo-żółtą koszulkę Romy opaskę kapitana. Tak zostało już na długie lata – Beppe stał się jednym z najbardziej ukochanych liderów w historii rzymskiego klubu. W następnym sezonie spełnił jeszcze jedno marzenie – strzelił gola sąsiadowi zza miedzy – Lazio. Któż dziś nie pamięta tej szalonej radości?

Podczas kolejnych sezonów rozgrywający Romy potwierdził swoje umiejętności zarówno podczas gry w Squadra Azzurra jak i w klubie.

AlejaWreszcie nadchodzi dla „il Principe” test prawdy – Mundial roku 1990, rozgrywany na jego ojczystej ziemi. Do tej największej piłkarskiej imprezy na świecie Vicini przygotowywał swoją drużynę bez mała cztery lata – teraz nadszedł czas weryfikacji jego pracy. Giuseppe – jako lider drugiej linii Błękitnej Drużyny – radził sobie doskonale zarówno z rywalami jak i ogromną presją włoskich kibiców, dla których liczył się tylko tytuł Mistrza Świata. W meczu grupowym ze Stanami Zjednoczonymi w 11 minucie strzelił pięknego gola, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 1-0. W innym grupowym meczu – z Czechołowacją, asystował przy golu Schillaciego. Squadra Azzurra funkcjonowała jak niezawodna maszyna, jednak w meczu półfinałowym fortuna na moment odwróciła się od chłopaków Viciniego. Po serii rzutów karnych Italia uległa Argentynie, pozostawiając po sobie wielkie morze łez włoskich kibiców. I chociaż kilka dni później Włosi pokonali w meczu o trzecie miejsce rewelacyjną Anglię, to rodzima prasa określiła ich mundialowy występ jako…”zatrucie brązem”.
Podłamany Książę wrócił do codziennej pracy w rzymskim klubie, gdzie czekały na niego kolejne wyzwania. Rewelacyjna postawa w rozgrywkach Pucharu UEFA zaowocowała w 1991 roku dotarciem Romy do samego finału tych rozgrywek. Kapitan Giallorossich wespół z niesamowitym Rudi Voellerem eliminowali kolejno: Benfikę Lizbona, Valencię, Bordeaux, Anderlecht Bruksela oraz Broendby Kopenhaga. W finale na drodze Giallorossich stanął Inter Mediolan. Porażka w pierwszym meczu 2-0 postawiła zespół Gianniniego przed rewanżem w Rzymie w trudnej sytuacji. Ostatecznie Roma wygrała jedynie 1-0 i Puchar UEFA pojechał do Mediolanu. Sukcesem zakończył się natomiast start w Pucharze Włoch (wygrana w dwumeczu z Sampdorią Genua). Było to już trzecie trofeum w karierze Gianniniego.

Wraz z odejściem Viciniego ze stanowiska selekcjonera reprezentacji (następcą okazał się Arrigo Sacchi) skończyła się era Księcia Rzymu w narodowej drużynie. Ostatni mecz w barwach narodowych Giannini rozegrał 12 października 1991 roku w Moskwie przeciwko Związkowi Radzieckiemu (0:0) w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy 1992 roku – został zastąpiony przez Roberto Manciniego w 58 minucie gry.

Pomimo równej i wysokiej formy trudno było mu jednak o dalsze sukcesy klubowe. Rzymski klub popadał w coraz większe tarapaty finansowe, więc drużyna także prezentowała się bardzo przeciętnie, nie będąc w stanie nawiązać równorzędnej walki z potentatami Calcio.
W 1993 roku Il Principe zdołał jeszcze doprowadzić Giallorossich do finału Pucharu Włoch. Pomimo wręcz heroicznej walki z Torino (porażka 3-0 w Turynie i wygrana 5-2 na Stadio Olimpico okraszona 3 golami Gianniniego i… strzałem rozpaczy w słupek) Rzym przeżył kolejny zawód.

Sezon 1995/96 okazał się dla Beppe ostatnim w barwach Romy, choć z pewnością zarówno on sam jak i kibice Romy tego nie przeczuwali. Podczas przegranego 0-1 derby Rzymu nie wykorzystał rzutu karnego (obrona Marchegianiego), za co spłynęła na niego wielka i – według Gianniniego – obrażająca krytyka prezydenta Romy, Franco Sensiego. Jego stosunki z władzami klubu stały się chłodne i napięte. „Książę” – zawsze mówiący co myśli, bez zbędnego owijania w bawełnę – postanowił, że ostatni mecz sezonu będzie równocześnie jego ostatnim w barwach Giallorossich. Jednak przewrotna fortuna chciała inaczej – w przedostatnim, wyjazdowym meczu we Florencji (5 maja 1996 roku) Giuseppe otrzymał żółtą kartkę, która uniemożliwiła mu pożegnalny występ w ostatniej kolejce przed własną publicznością. Publicznością, która przecież tak bardzo go kochała. Po zakończeniu campionato Giannini wypowiedział słynne słowa: „Dopóki nie zmieni się prezydent klubu, dopóty już nigdy więcej nie będę bronił barw Romy.” Słowa dotrzymał… Wiedział, że właśnie kończy się historia, którą nigdy kończyć nie chciał.

Latem 1996 roku „Książę” przenosi się do przeciętnego Sturm Graz, z którym sięga jednak po Puchar i Superpuchar Austrii. Następnie powrócił do Włoch, gdzie rozegrał 4 spotkania w barwach Napoli oraz 14 w koszulce Lecce (1997/98).

AlejaGiuseppe Giannini doczekał się swojego pożegnalnego, benefisowego występu w koszulce Romy. Jednak tylko symbolicznego. Beppe musiał czekać długie 4 lata by znów jego stopa mogła stanąć na murawie Stadio Olimpico. Prezydent Sensi postanowił naprawić błędy z przeszłości i 17 maja 2000 roku meczem SuperRoma – Italia’90 odbyło się pożegnanie byłego kapitana Romy. Na boisku żegnały go m.in. takie sławy jak: Tacconi, Bergomi, Franco Baresi, Vierchowood, Ferri, Serena, De Agostini, De Napoli, Schillaci i Carnevale ze strony zespołu Italia’90 oraz Tancredi, Tempestilli, Righetti, Aldair, Maldera, Bruno Conti, Di Mauro, Prohaska, Boniek, Voeller i Rizzitelli po stronie teamu SuperRomy. Na trybunach 50.000 kibiców, wielka podobizna Gianniniego oraz napis: „Tylko kto kocha i cierpi dla drużyny ma prawo ją czcić... na zawsze. Dziękujemy Kapitanie!”

Zapowiadało się wielkie święto. Czy jednak nie byłoby dla wszystkich lepiej, gdyby ten mecz się nie odbył? Giannini pierwszą połowę meczu rozegrał w błękitnej koszulce reprezentacji Włoch – drugą miał rozegrać w barwach swej ukochanej Romy, naturalnie w koszulce z „10” na plecach. Jednak grupa sfrustrowanych ludzi nie potrafiła zrozumieć i uszanować tak szczególnego dnia dla Gianniniego i wielu oddanych kibiców Giallorossich – w przerwie meczu zaczęli oni demonstrować niezadowolenie ze zdobycia przez Lazio scudetto – swój gniew skierowali w stronę Franco Sensiego. Zniszczona została murawa oraz bramki. Nie pomogły prośby samego Gianniniego! Skończyło się na symbolicznej, ostatniej minucie meczu w trykocie Romy oraz rundzie honorowej Il Principe. Bohater tamtego wzruszającego wieczoru schodził do szatni zdruzgotany i zapłakany, w objęciach Bruno Contiego oraz Francesco Tottiego – następnego wielkiego kapitana, dla którego Giannini od zawsze był idolem.
Giuseppe Giannini – jeden z najbardziej ukochanych liderów Romy w jej historii, długoletni kapitan, poświęcił karierę praktycznie tylko Giallorossim (14 sezonów!!!).

Jego znakiem firmowym był elegancki styl gry z wysoko podniesioną głową, dzięki czemu na boisku miał znakomity przegląd sytuacji. Jeśli dołączymy do jego zalet nieprzeciętną mądrość taktyczną , to ukarze nam się pełny obraz Gianniniego jako gracza i lidera zespołu. Momentami grał cudownie, porywająco, wspaniale trzymał piłkę przy nodze, był niesamowicie lekki i elegancki podczas biegu. Przekleństwem Il Principe był fakt, że okres jego gry w barwach stołecznego klubu to czas, kiedy Romę nie było stać na wybitną drużynę. W zasadzie można rzec, że kariera Gianniniego przypadła na lata między drugim i trzecim scudetto. Właśnie tytuł mistrza Włoch od samego początku był jego największym – jak się później okazało – niespełnionym marzeniem. W 1983 roku wielkie dni chwały rzymskiego zespołu przeżywał jako zdegradowany gracz Primavery, choć był już w tamtym okresie po ligowym debiucie. Z kolei w roku 1986 przegrał w ostatniej chwili walkę o scudetto ze swoim zespołem w sposób wręcz dramatyczny i aż po dzień dzisiejszy niezrozumiały. Natomiast rok 2001 i trzeci tytuł najlepszej drużyny Włoch dla Romy Giannini oglądał już jako 36-letni weteran, który 3 lata wcześniej zawiesił buty na kołku. Zresztą nieszczęście chodziło za Il Principe jak cień od samego początku kariery, od momentu, kiedy w debiutanckim występie jednym złym podaniem przekreślił swoją przyszłość w pierwszej drużynie na kilkanaście miesięcy. Nikt też nie zapłacił tak wysokiej ceny za pechową przecież porażkę w derby Rzymu. Wreszcie chyba nikt nie potrafi zrozumieć, dlaczego akurat Gianniniego – Księcia Rzymu spotkał horror podczas jego pożegnania z piłkarską karierą. Jedno było pewne – kibice zawsze go kochali.

Ale kochali go nie tylko za pełną elegancji i finezji grę – spora część żeńskiej widowni przez wiele lat przychodziła na Stadio Olimpico głównie po to, by oglądać wyrafinowaną urodę gracza z numerem „10” na koszulce. Rzeczywiście – Il Principe od dziecka posiadał piękną, delikatną twarz, w której królowały ciemne, głębokie i słodkie oczy.

Obecnie Giannini szuka swojego nowego miejsca w życiu, próbując swych sił jako trener, komentator sportowy a także polityk. Coraz lepiej radzi sobie jako szkoleniowiec drużyn w niższych klasach rozgrywkowych. Pierwszym sukcesem trenerskim było wprowadzenie do Serie B prowincjonalnego Gallipoli. Być może jeszcze kiedyś wróci do Giallorossich w roli trenera? – przynajmniej Il Principe takie ma plany… Czy jednak tym razem los okaże się dla niego łaskawy?

 

Aleja

 

 

SUKCESY I FAKTY:

Serie A: 318 meczów, 49 goli;
Puchar Włoch: 1984, 1986, 1991 – 79 mecze, 19 gole;
Superpuchar Włoch: 1 mecz;
Puchar UEFA: finał Pucharu UEFA 1991 - 38 meczów, 7 goli;
Reprezentacja: 47 meczów, 6 goli; ME1988 - 3 miejsce, MŚ1990 - 3 miejsce;
Reprezentacja U-21: 21 meczów i 1 gol;

 

Sezon Klub Rozgrywki Ligowe
Mecze Bramki

1998/1999 US Lecce
(Serie A)
33 4

1997/1998 US Lecce
(Serie A)
14 0

1997/1998 SSC Napoli
(Serie A)
4 0

1996/1997 Sturm Graz
(Bundesliga - Austria)
16 2

1995/1996 AS Roma
(Serie A)
20
0

1994/1995 AS Roma
(Serie A)
28 1

1993/1994 AS Roma
(Serie A)
26 3

1992/1993 AS Roma
(Serie A)
29 9

1991/1992 AS Roma
(Serie A)
24 4

1990/1991 AS Roma
(Serie A)
24 3

1989/1990 AS Roma
(Serie A)
31 3

1988/1989 AS Roma
(Serie A)
32 6

1987/1988 AS Roma
(Serie A)
28 11

1986/1987 AS Roma
(Serie A)
25 3

1985/1986 AS Roma
(Serie A)
22 2

1984/1985 AS Roma
(Serie A)
26 4

1983/1984 AS Roma
(Serie A)
2 0

1982/1983 AS Roma
(Serie A)
0 0

1981/1982 AS Roma
(Serie A)
1 0

RAZEM

385 55

 

 

Ostatnio zmodyfikowano: 5 miesięcy temu
Kartka z kalendarza
    Wydarzenie na dzisiaj (2017-01-20):
    • Brak
Shoutbox
  • Totnik; 12 minut temu

    Inter ma znacznie lepsze perpspektywy niz Roma, beda mieli potezne piwniadze na wzmocnieniaba tych pieniedzy nie bedzie wydawal Sabatini, predzej oni wygraja Scudetto w najblizszych latach niz Roma ...

  • tospall; 2 godziny temu

    Bluza 200zl

  • radzio1708; 3 godziny temu

    tospall wysłałem Ci wiadomość na skrzynkę pozdrawiam

  • abruzzi; 3 godziny temu

    Transfer Manolasa do Interu jest tak prawdopodobny jak Strootmana do nas. Holender też przychodził do rozbitego siódmego zespołu Serie A, a jednak przyszedł, bo dostał gwarancje o budowie silnej drużyny. To samo może się tyczyc Manolasa. Tyle jeśli chodzi o aspekt sportowy.

  • fan rom; 3 godziny temu

    witam jaka cena tej bluzy

  • tospall; 4 godziny temu

    Witam. Jest ktoś zainteresowany bluza Romy link do zdjęcia http://www.iss-sport.pl/shop,image,a430d5dd7cca06f5920afeb915bdc0ef rozmiar L

  • goofii; 4 godziny temu

    @abruzzi
    ale jakby go tylko kasa interesowała to by poszedł do chin, bo tam by dostał więcej niż gdziekolwiek w Europie. Więc musi mu jeszcze zależeć na jakimś sportowym aspekcie transferu, a z całym szacunkiem ale Inter na razie nie jest mu w stanie tego zagwarantować.

  • abruzzi; 4 godziny temu

    Bym nie mówił hop. Jak dadzą mu dobry kontrakt to i tam pójdzie, liczy się kaska, nie jakieś romantyczne wartości.

  • Adamus; 7 godzin temu

    Zacznijmy volt od tego że ten transfer do Interu to bzdura :)

  • volt17; 14 godzin temu

    Już nie bądźcie głupi. Ja rozumiem chęć zarobienia dużych pieniędzy na Manolasie ale sprzedawać go do rywala z tej samej ligi to szczyt debilizmu.

  • Adamus; 14 godzin temu

    Na pewno da się wyciągnąć więcej :)

  • KibicRomy; 15 godzin temu

    Jak Inter zapłaci za niego 42 mln Euro to nawet bym się nie zastanawiał ;) ADIOS!!

  • Luke; 15 godzin temu

    Inter teraz będzie sypał kasą po 50 baniek na zawodników jak będzie chciał, więc może być coś na rzeczy. Pozostaje pytanie czy Manolas będzie chciał zostać we włoszech, mając do wyboru grę w potentatach w anglii. W sumie trochę szkoda by było widzieć Manolasa w barwach kogoś z włoch

  • FilciuASR; 15 godzin temu

    Ciezko w to uwierzyc

  • Minda; 15 godzin temu

    42 bańki to dużo za Emersona, ale akurat w przypadku Manolasa to mało, za mało! Nawet w funtach.

Tabela / Strzelcy - Serie A
Klub M P
1. Juventus Turyn 19 45
2. AS Roma 20 44
3. SSC Napoli 20 41
4. SS Lazio Rzym 20 40
5. AC Milan 19 37
6. Inter Mediolan 20 36
Zobacz pełną tabelę
Wyniki Serie A
20 kolejka - 14-16 stycznia 2017
  • Crotone
    0 : 1
    Bologna
  • Inter
    3 : 1
    Chievo
  • Cagliari
    4 : 1
    Genoa
  • Lazio
    2 : 1
    Atalanta
  • Napoli
    3 : 1
    Pescara
  • Sampdoria
    0 : 0
    Empoli
  • Sassuolo
    4 : 1
    Palermo
  • Fiorentina
    2 : 1
    Juventus
  • Torino
    2 : 2
    Milan
Ankieta
Czy zaglądasz do galerii zdjęć i biblioteki video na stronie?
  • Tak, chciałbym zawsze po meczu Romy obejrzeć zdjęcia i skrót video na stronie. - 45,13%
  • Czasami, zaglądam od czasu do czasu. - 22,12%
  • Nie, zawsze z łatwością zaraz po meczu znajduję zdjęcia i skrót video na innych stronach. - 23,89%
  • Tak, ale chciałbym znaleźć tam wyłącznie unikalne historyczne materiały. - 8,85%
  • Ranking graczy / typera
    Poz. Użytkownik Pkt
    1 Adamus 20000
    2 Berbla87 10000
    3 fl4shu 7864
    4 maniek1927 6395
    5 Phoenix 3844
    Ostatnio na forum
    Statystyki strony