
|

|

Ranga:
Puchar Włoch – finał, rewanż
Data:
26 czerwiec 1984, wtorek
Miejsce:
Rzym, Stadio Olimpico
AS ROMA – HELLAS VERONA 1:0 (0:0)
1:0 – Graziani 28’
ROMA:
Tancredi – Di Bartolomei – Nappi, Nela, Maldera – Chierico,
Falcao, Cerezo, B.Conti (20’Strukelj, 61’Giannini) – Pruzzo,
(80’Vincenzi), Graziani.
Trener: Nils Liedholm.
VERONA:
Garella – Ferroni, Fontolan, Tricella, Marangon (54’Bruni) –
Volpati, Di Gennaro, Storgato (81’Guidetti) – Fanna, Iorio,
Galderisi (68’Jordan).
Trener: Osvaldo Bagnoli.
Sędziował:
Paolo Cesarin.
Czerwona kartka:
Iorio 51’
Prawie miesiąc po feralnym finale PEMK z Liverpoolem nastąpił
ostatni akt sezonu 1983/84. Giallorossi nie obronili tytułu mistrza
Włoch, nie zdobyli też miana najlepszej drużyny Europy. Finałowe
pojedynki Pucharu Włoch były ostatnią możliwością dania swoim
wiernym, ale jakże rozżalonym kibicom trochę radości.
Co ciekawe – mając na uwadze start reprezentacji Włoch w
Mistrzostwach Europy we Francji, Serie A zakończyła rozgrywki już 13
maja. Ostatecznie aktualni wówczas mistrzowie świata z kretesem
przegrali eliminacje do EURO’84, a finałowe mecze Coppa Italia
toczyły się… w cieniu trwającego już wielkiego, europejskiego
turnieju.
Pierwszy mecz rozegrano w Weronie 21 czerwca – wynik remisowy 1:1 (Storgato
– Cerezo) w uprzywilejowanej sytuacji stawiał podopiecznych Nilsa
Liedholma. Jednak drużyna z miasta Romeo i Julii była ogromnie
zdeterminowana by wywalczyć pierwsze w historii klubu trofeum, tym
bardziej, że rok wcześniej po dramatycznych pojedynkach z Juventusem,
Puchar Włoch uciekł im dosłownie sprzed nosa.
W Rzymie – niezależnie od wyniku meczu – kończyła się pewna era. Po
raz ostatni rzymski zespół prowadził trener Liedholm, także kapitan
Di Bartolomei żegnał się z widownią Stadionu Olimpijskiego – obaj
odeszli do Milanu. Jak się okazało później – szwedzki mistrz jeszcze
wrócił, Agostino pożegnał się na zawsze…
Z innych personalnych podtekstów warto podkreślić, że w drużynie
gości grało dwóch ex-Romanistów – niechciany w drużynie przez
Liedholma Luciano Marangon oraz Maurizio Iorio, który po finałowym
dwumeczu… na nowo stał się piłkarzem Romy.
Drużyna gospodarzy przystępowała do rewanżu z Veroną osłabiona
brakiem dwójki obrońców: Ubaldo Righettiego oraz Dario Bonettiego.
Na dodatek już w 20 minucie kontuzji doznał „motor napędowy”
Giallorossich – Bruno Conti. Mimo to zespół Osvaldo Bagnoliego nie
zdołał nawiązać równorzędnej walki, od początku do końca na murawie
dominowali rzymianie. Gdyby nie rozgrywający wyśmienite zawody
Claudio Garella, rezultat byłby znacznie wyższy. Bramkarz
żółto-niebieskich skapitulował tylko raz – w 28 minucie, po
dośrodkowaniu z rzutu rożnego Cerezo, walczący o piłkę Graziani oraz
Ferroni wepchnęli piłkę do siatki. Ostatecznie gola zapisano na
konto „Ciccio” – notabene najlepszego zawodnika meczu.
W 43 minucie spotkania strzał Grazianiego intuicyjnie nogami
wybronił Garella, a po przerwie jeszcze dwie inne akcje tego
napastnika Giallorossich mogły przynieść zdobycz bramkową. Swoje
szanse mieli także: Pruzzo, Chierico oraz Vincenzi, lecz rezultat
już do końca zawodów nie uległ zmianie. Osłabieni goście (w 51
minucie za dyskusje z arbitrem z boiska "wyleciał"… Iorio) nie mieli
„siły ognia” by odwrócić losy pojedynku i po raz wtóry musieli
obejść się jedynie widokiem Pucharu Włoch. Dla Romy był to piąty
triumf w tych rozgrywkach, w tym trzeci za kadencji Nilsa Liedholma.
Poprzednio Roma triumfowała w latach 1964, 1969, 1980, 1981.
|
|

|