home forum relacje typer logowanie

Login:
Hasło:
zapamiętaj
rejestracja odzyskaj hasło
Poprzedni mecz

Chievo Verona vs AS Roma
Serie A - 38 kolejka
16.05.2010r. | Zobacz raport

Następny mecz

AS Roma vs ???
Koniec sezonu
??.??.2010r., godz. ??:??

Tabela ligowa
P Drużyna M Pkt.
1. Inter Mediolan 38 82
2. AS Roma 38 80
3. AC Milan 38 70
4. Sampdoria G. 38 67
5. US Palermo 38 65
 ---
Zobacz całą tabelę
 
Na forum

druzyna druzyna druzyna druzyna

pogoda w Rzymie

Romolinki fan club

 


Ranga: Puchar UEFA, 1/2 finału (rewanż), 1990/91
Data: 24 kwiecień 1991, środa
Miejsce: Stadion Olimpijski w Rzymie

AS ROMA – BRØNDBY IF 2:1 (1:0)
1:0 – Rizzitelli 33’
1:1 – Nela 51’ - autogol
2:1 – Voeller 88’

ROMA: Cervone – Berthold, St.Pellegrini, Aldair, Nela – Comi, Desideri, Di Mauro, Giannini – Voeller (88’Gerolin), Rizzitelli.
Trener: Ottavio Bianchi.
BRØNDBY: Schmeichel – Bjarne Jensen, Brian Jensen, Lars Olsen, Rasmussen (75’Madsen) – John Jensen, Christofte, Henrik Jensen (89’Elohor), Pingel, Vilford – Christensen.
Trener: Morten Olsen.

Sędziował: Emilio Soriano Aladren (Hiszpania)
Widzów: 60.000

W sezonie 1990/91 fani Giallorossich mogli oglądać dwie, jakże odmienne twarze swojej drużyny. Tą ligową – nieporadną, zastraszoną oraz europejską – zdecydowaną, pełną polotu i odwagi.

Przed spotkaniami z Broendby rzymianie zajmowali w ligowej tabeli dopiero 10 miejsce i, tak po prawdzie, bliżej było im do strefy spadkowej, aniżeli do krajowej czołówki. Za to w meczach o Puchar UEFA Roma przechodziła niezrozumiałą metamorfozę, wynagradzając swoim fanom ligową przeciętność. Podopieczni Ottavio Bianchiego odprawili z kwitkiem takie sławy jak Benfica Lizbona, Valencia, Girondins Bordeaux i Anderlecht Bruksela. Reasumując – 7 zwycięstw i jeden jedyny remis w wyjazdowym meczu – w Walencji. 18 goli zdobytych i tylko 4 stracone! Połowa zdobyczy bramkowych dla Romy była autorstwa niesamowitego Rudi Voellera (w tym 2 hat-tricki!). I to prawie wszystko bez udziału dwóch ważnych zawodników: obiecującego bramkarza Angelo Peruzziego oraz napastnika Andrea Carnevale, którzy w październiku 1990 roku zostali przyłapani na zażywaniu niedozwolonych środków dopingujących (afera Lupopill) i zdyskwalifikowani na rok. Peruzzi odnalazł później formę w Juventusie, stając się jednym z najlepszych graczy na swojej pozycji, natomiast Carnevale już nigdy nie zyskał uznania piłkarskich ekspertów.

Giallorossim na drodze do finału stanął tym razem rywal być może mało atrakcyjny medialnie, lecz na pewno nieobliczalny, zdolny do rzeczy wielkich. Duńczycy, świetnie prowadzeni przez legendarnego Mortena Olsena pokonali w drodze do półfinału Eintracht Frankfurt, Ferencvaros Budapeszt, Bayer Leverkusen i Torpedo Moskwa (po serii rzutów karnych). Ostatni sukces w Moskwie Duńczycy zawdzięczali przede wszystkim ich wspaniałemu goalkeeperowi – Peterowi Schmeichelowi, który w decydującym momencie obronił dwie jedenastki. Ale Broendby to nie tylko rewelacyjny bramkarz. Wprawdzie zespół opuścił już Brian Laudrup, lecz Bent „Turbo” Christensen, Kim Vilford oraz „klan” Jensenów także zapewnili drużynie odpowiednio wysoki poziom gry.

W pierwszym meczu w Kopenhadze padł obiecujący wynik bezbramkowy, co w dość otwarty sposób skłaniało kibiców Romy do marzeń o wejściu do finału. Między tamtym meczem a rewanżem w Rzymie Roma zmieniła właściciela – po styczniowej śmierci Dino Violi, jego żona oddała stery klubu w ręce Giuseppe Ciarrapico (obecnego na Stadio Olimpico razem z żoną zmarłego prezydenta). Człowieka, który zepsuł w klubie co tylko się dało, jednak wtedy jeszcze nie zdążył rozpocząć swej „brudnej roboty”.

To był chłodny i wilgotny wieczór w Rzymie. Sam półfinał był spektaklem emocjonującym mimo, że do poziomu gry można było mieć spore zastrzeżenia. Jednak najważniejsze, że Roma zagrała i zwyciężyła wielkim sercem. Przez pierwsze pół godziny gry – oprócz wzajemnych fauli – działo się bardzo niewiele. Zniecierpliwiona i zmarznięta publiczność zaczęła w pewnym momencie gwizdać. Być może owe gwizdy obudziły piłkarzy, ponieważ chwilę później Roma miała pierwszą okazję do zdobycia gola. Rzut wolny, piłkę ustawił Desideri, wycofanie na 25 metr do Neli. Obrońca Romy huknął z pierwszej piłki tuż nad murawą, a jego strzał z wielkim trudem odbił Schmeichel. Nadbiegającego Voellera ubiegł Vilford wybijając piłkę na rzut rożny. Wykonawcą stałego fragmentu gry znów był Desideri – jego dośrodkowanie w pole karne wybijają obrońcy gości wprost pod nogi… Neli, który po raz wtóry uderza w to samo miejsce. Schmeichel wyciągnięty jak struna znów wybił piłkę w lewą stronę, gdzie tym razem znajdował się Di Mauro. Ten nie namyślając się dośrodkował futbolówkę wprost na głowę Rizzitellego, a ten trafił z 3 metrów do pustej bramki. 1:0 – na trybunach wszelki strach ustąpił miejsca entuzjazmowi. Przed przerwą szczęścia próbowali jeszcze Voeller, Desideri oraz Nela – jednak bez powodzenia.

W drugiej odsłonie Roma – wbrew myśli taktycznej Bianchiego – grała swobodniej, ale i bardziej nonszalancko. Być może rzymscy gracze zbyt szybko zobaczyli upragniony finał w zasięgu ręki? To musiało się zemścić. W 61 minucie dośrodkowanie Briana Jensena z prawej strony trącił Comi, a ratujący całą sytuację Nela wpakował piłkę do własnej siatki. Teraz to zespół Broendby zaczął grać wyrafinowany futbol. Roma natomiast za wszelką cenę chciała zdobyć zwycięską bramkę. Blisko spełnienia marzeń byli kolejno: Desideri, Nela, dwukrotnie Voeller i Rizzitelli. Jadnak najbliżej zdobycia gola był Berthold, którego strzał głową po dośrodkowaniu Gianniniego zatrzymał na linii bramkowej John Jensen. Górę brały nerwy – nikt już nie liczył boiskowych kłótni, bójek i żółtych kartoników. W tak trudnym momencie Roma potrafiła wykrzesać z siebie siłę, która dawała kibicom wiarę.

Do końca zawodów zostały ledwie dwie minuty. Jeszcze jedno dośrodkowanie w pole karne Duńczyków, znów odparte przez obrońców, do piłki dopada Desideri i z wielką sportową złością strzela ile ma sił w nogach. Schmeichel odbija piłkę przed siebie, a tam… Niczym dwa wygłodniałe tygrysy dopadają do piłki Rizzitelli i Voeller. Nieco szybszy był niemiecki snajper i strzałem pod poprzeczkę, przy niewiarygodnej wrzawie trybun, wprowadza Romę do finału Pucharu UEFA. Był to 10 gol Voellera w tyluż pucharowych meczach w tamtej edycji. Dało to rzymskiej „9” tytuł najlepszego strzelca Pucharu UEFA sezonu 1990/91.

 

 


 




 

dla fanow ogłoszenia

fan club

fan club