
Ranga:
Serie A, 29 kolejka
Data:
18 marzec 1990, niedziela
Miejsce:
Rzym, Stadio Flaminio
SS LAZIO RZYM – AS ROMA 0:1 (0:1)
0:1 – Voeller 30’
LAZIO:
Orsi – Bergodi, Sergio, G.Pin, Gregucci – Soldà, Di
Canio, Icardi (61’Troglio), Sclosa (11’Marchegiani) – Amarildo, Sosa.
Trener: Giuseppe Materazzi.
ROMA:
Tancredi – Berthold, Nela, Gerolin, Tempestilli – Comi,
B.Conti (68’Piacentini), Di Mauro, Giannini – Voeller
(83’S.Pellegrini), Rizzitelli.
Trener: Luigi Radice.
Sędziował:
Fabio Baldas (Triest).
Widzów:
23.000
Czerwone kartki:
Bergodi – 86’, Troglio – 87’.
Przez cały sezon 1989/90 zarówno Roma jak i Lazio musiały rozgrywać
swoje mecze na kameralnym stadionie Flaminio, ponosząc zresztą z
tego tytułu wymierne straty ekonomiczne. Konieczność ta wynikała z
rekonstrukcji stadionu Olimpijskiego przed turniejem Mondiale’90.
Nie inaczej było z meczem derbowym, choć chętnych do obejrzenia tego
widowiska było znacznie więcej aniżeli miejsc na trybunach, więc – z
obawy przed zamieszkami – spotkanie transmitowane było przez
regionalną RAITRE na całe Lacjum.
Giallorossi od 7 lat nie zaznali smaku zwycięstwa w derby Rzymu,
jednak trzeba powiedzieć, że drużyna Lazio swojemu lokalnemu
rywalowi sprawy nie ułatwiło, bowiem… parę sezonów spędziła w Serie
B. Której drużynie bardziej były potrzebne punkty? Roma walczyła o
miejsce premiowane startem w Pucharze UEFA (ostatecznie cel swój
osiągnęła), natomiast Lazio oprócz – naturalnie – prestiżu, chciało
zachować bezpieczną przewagę punktową nad strefą spadkową.
Drużyna Romy do meczu z lokalnym rywalem przystępowała osłabiona
brakiem pomocnika Stefano Desideriego, kontuzjowanego dwie kolejki
wcześniej etatowego goalkeepera rzymian, Giovanniego Cervone (jakże
udanie zastąpił go doświadczony Tancredi!) oraz bez Lionello
Manfredoni, który kilka miesięcy wcześniej na boisku otarł się o
śmierć i musiał przedwcześnie zakończyć piłkarską karierę. Lazio w
komplecie z kilkoma interesującymi graczami w składzie. Takimi jak
Claudio Sclosa, który po zakończeniu kariery został agentem
piłkarskim m.in. Gianluki Curciego. Przed długą przerwą ostatni
sezon w biało-niebieskich barwach rozgrywał wtedy Paolo Di Canio –
kreowany na ikonę klubu następny raz założył koszulkę Lazio po ponad
13 latach przerwy!
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy, kiedy to
Amarildo strzałem z przewrotki trafił w słupek. Później jednak
inicjatywę przejęła Roma. Najpierw strzałem z rzutu wolnego refleks
bramkarza Lazio sprawdził Conti, następnie w dogodnej sytuacji
znalazł się Berthold, lecz strzelił obok słupka. W 28 minucie znów
strzałem z przewrotki w słupek trafił także Voeller. Dwie minuty
później Giallorossi jednak zdobyli gola. Z lewej strony boiska
„podciągnął” piłkę Giannini, górne dośrodkowanie, Rizzitelli nie
sięga piłki głową czym myli Orsiego, który mija się z piłką, a
czający się niczym lis w polu karnym Rudi Voeller strzela głową do
pustej już bramki. Po bramce na boisku zrobiło się nerwowo, doszło
nawet do ostrej wymiany zdań między graczami obu jedenastek.
W drugiej połowie Lazio zaatakowało z ogromną pasją, lecz obrona
Romy spisywała się bez zarzutu, głównie dzięki wspaniałym paradom
Franco Tancrediego. W końcówce spotkania nerwy puściły zawodnikom
gospodarzy. Najpierw Bergodi chciał wyrzucić z boiska leżącego na
murawie Gianniniego, za co dostał drugą żółtą kartkę, co w
konsekwencji oznaczało wykluczenie z gry. Dosłownie chwilę później
zdenerwowany stratą piłki w środku pola Troglio, brutalnie „tnie”
Piacentiniego i również otrzymuje czerwoną kartkę. Lazio w 9 przeciw
11 Giallorossich już nic nie potrafiło zdziałać.
Jak ważne było to zwycięstwo, może o tym świadczyć radość piłkarzy i
trenera Radice po zakończeniu meczu. Z entuzjazmem dwudziestolatka
cieszył się zwłaszcza Franco Tancredi, dla którego były to niestety
już ostatnie derby w jego bogatej karierze piłkarskiej.