
Czwartą wygraną ligową Giallorossich, a piątą oficjalną z kolei zakończył się mecz Romy z Ceseną. Giallorossi odnieśli najwyższe zwycięstwo pod wodzą Luisa Enrique, pokonując Bianconerich 5-1. Losy meczu przesądziły się już w pierwszych ośmiu minutach, gdy Totti i spółka zaaplikowali rywalom trzy bramki. Autorem dwóch z nich był Il Capitano. Teraz czekają nas emocje pucharowe. Już we wtorek zespół Enrique zmierzy się w ćwierćfinale Coppa Italia z Juventusem.
Do sobotniego spotkania przystąpili Giallorossi bez De Rossiego, Osvaldo, Burdisso, Cassettiego i Pizarro. Ten ostatni wystąpił w popołudniowym spotkaniu Primavery. Na ławce rezerwowych usiedli stale występujący ostatnio w pierwszym składzie Bojan i Simplicio. W ich miejsce zagrali Borini i Greco. De Rossiego zastąpił Gago, z kolei na środek obrony wrócił Heinze.
Tak skomponowana Roma rzuciła się na rywala od pierwszych minut, a w zasadzie sekund. Już w pierwszej akcji, w 35 sekundzie meczu, Lamela wycofał piętką do Tottiego, a ten uderzeniem po krótkim rogu pokonał Antonioliego. W siódmej minucie było już 2-0. Ponownie podawał Lamela, tym razem przerzucając piłkę nad linią obrony, i ponownie strzelał Totti. Il Capitano uderzył z bliska z woleja, nie dając żadnych szans byłemu koledze z drużyny. Totti był przy golu na wyraźnym spalonym, czego jednak nie wychwycił sędzia boczny. Nie minęła minuta, a wspomniany wcześniej Antonioli wyciągał piłkę z bramki po raz trzeci. Totti zagrał w pole karne do Greco, a ten podał perfekcyjnie wzdłuż linii bramkowej do Boriniego. Napastnik nie miał problemów z wbiciem piłki do pustej siatki. 3-0 w 8 minut! Nokaut! Rozentuzjazmowany zespół Enrique stwarzał w dalszej części pierwszej połowy kolejne sytuacje, choć tym razem brakowało szczęścia. Swoje okazje mieli Greco, Pjanic, Lamela i Taddei, jednak do końca pierwszej odsłony wynik nie uległ już zmianie.
Drugą połowę Giallorossi rozpoczęli już spokojniej, a gra toczyła się głównie w środku pola. W 59 minucie nadzieje Cesenie dał Eder, który urwał się obrońcom Romy i w sytuacji sam na sam pokonał Stekelenburga. Stracony gol poddenerwował Giallorossich, którzy dosyć szybko wybili z głowy rywalom próby zdobycia kontaktowego gola. Najpierw bliski trafienia był Totti. W 62 minucie Il Capitano wyręczył Juan, który dobił z najbliższej odległości uderzenie głową Boriniego. Wynik w 70 minucie ustalił Pjanic. Bośniak uderzył mocno w środek z 17 metrów, a Antonioli sparował przed siebie piłkę. Pomocnik Romy wbiegł bezpańsko w pole karne między obrońców i poprawił lewą nogą, nie dając żadnych szans golkiperowi gości. W ostatnim kwadransie po stronie Ceseny okazję na gola miał Eder, jednak przegrał pojedynek w sytuacji sam na sam ze Stekelenburgiem. Gole mogli strzelić też Bojan i Pjanic. Ten pierwszy po wymanewrowaniu kilku obrońców uderzył jednak w Antonioliego, z kolei strzał głową Bośniaka minął słupek bramki.
ROMA - CESENA 5-1 (3-0)
1-0 Totti 1'
2-0 Totti 7'
3-0 Borini 8'
3-1 Eder 59'
4-1 Juan 62'
5-1 Pjanic 70'
ROMA (4-3-3): Stekelenburg - Rosi, Juan (Kjaer 73'), Heinze, Taddei - Greco, Gago, Pjanic - Borini, Totti (Viviani 64'), Lamela (Bojan 53')
Ławka: Curci, José Angel, Perrotta, Simplicio
CESENA (4-4-2): Antonioli - Comotto, Rodriguez, Von Bergen, Lauro - Ceccarelli, Colucci ( Benalouane 76'), Parolo, Guana - Mutu (Candreva 46'), Eder
Ławka: Ravaglia, Moras, Rossi, Martinez, Martinho, Rennella
Żółte kartki: Benalouane (Cesena)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
GIALLOROSSI!
. Brawo ładny mecz i wreszcie trochę nastrzelaliśmy bramek z czym było ostatnio trochę problemu. Wprawdzie ze słabiutką Ceseną, no ale wysokie zwycięstwo wpływa na morale.
Brawo Totti !
FORZA ROMA <3
Dobra passa ROMY trwa już 5 mecz bez porażki coś pięknego oby tak do końca sezonu
a nasi wrogowie przegrywają i mi do nich odrabiamy 3 pkt
FORZA ROMA NA ZAWSZE !!!!!!!!!!!!!!!

moim marzeniem jest jechać kiedyś do Włoch, no i oczywiście obejrzeć na żywo mecz Romy
na zmiane :s gardło zdarłem ale zajebiscie było. Na bologne tez pójde.
P.S. Spotkałem też innych Polaków romanistów przy stadionie.
meczu nie widziałem (siła wyższa
Forza ROMA!
jeszcze dużo do zrobienia przed Nami,ale jest to przysłowiowe światełko w tunelu
Brawo Giallorossi!!!
Marquinho debiutuje w Romie. Brazylijczyk mógł nawet zdobyć gola, ale nie wykorzystał okazji
Burdisso #29Planowany powrót: Sezon 2012/2013














