|
"AH1N1"
(07.12.2009)
Za sprawą kłopotów należącej do Roselli Sensi spółki
Italpetroli AS Roma od kilku lat walczy z grypą finansową,
która poważnie odbiła się na kondycji rzymskiego klubu.
Efekty widoczne są nawet dla studenta futbolowej medycyny.
Zwężająca się aorta budżetowa uniemożliwia dopływ do serca
Rzymu „świeżej krwi” odpowiedniej grupy.
W ostatnim oknie transferowym Roma gwiazd, ani nawet
potencjalnych gwiazd nie kupiła i w najbliższym czasie za
tej prezesury też tego nie uczyni. Prędzej wzorem
Aquillaniego zdecyduje się na sprzedaż kolejnych zawodników
by pozyskać środki na bieżące funkcjonowanie klubu. Kłopot w
tym, że przepłacanych i niegrających dziś „gwiazd” pokroju
Baptisty czy Cicinho w czasach kryzysu pozbyć się nie łatwo.
Panowie dużo kosztują a mało robią i choć nowe miejsce pracy
mogłoby ten stan zmienić, to nie chcą rezygnować ze swoich
ciepłych posadek. W grę wchodzą zatem transfery De Rossiego,
Meneza, Vucinica, Riese, a może i samego Tottiego, czyli
podstawowych organów odpowiedzialnych, za jako takie
funkcjonowanie rzymskiego organizmu. To było by jednak jak
leczenie złamanej nogi przez jej amputację i mam nadzieje,
że do tego nie dojdzie.
Pieniędzy trzeba będzie jednak gdzieś szukać, a prognozy dla
biznesu związanego z ropą (Italpetroli) wciąż nie są
jednoznaczne. Co prawda w ostatnim czasie ceny ropy idą w
górę za sprawą potężnych zamówień z Chin, ale jednocześnie
analitycy z banku HSBC jeszcze nie tak dawno zapowiadali na
koniec tego roku powrót do ceny 50 dolarów za baryłkę, przy
dzisiejszej 78 dolarów. Spekulacje rynkowe na ropie trwają
nie od dziś i jedno jest pewne, że ten biznes dziś zbyt
pewny nie jest. A koszty utrzymania klubu nie maleją.
Wyjściem z tej trudnej sytuacji może być sprzedanie klubu,
na co zresztą Rosella Sensi wyraziła wstępną zgodę. Pytanie,
komu i za ile?
Suma 130 milionów euro proponowane przez potentata
farmaceutycznego Francesco Angeliniego na kolana
rzeczywiście nie rzuca. Jeśli jednak dodać do tego 300
milionów długu, jakich grupa Unicredit żąda od Sensi, a
które miałby rozliczyć Angelini to oferta staje się już
godna rozważenia.
Oczywiście nikt nie ma wątpliwości, że klub AS Roma wart
jest więcej niż zsumowane 430 milionów euro, ale dziś nikt
więcej zapłacić nie chce. Świadomość obu tych faktów ma
obecna prezes, ale że będzie walczyć o każdego eurocenta
więcej wątpliwości nie mam.
Dla kibiców Romy bardziej istotne niż to za ile kupiony
zostanie klub jest to czy nowy właściciel zapewni mu rozwój
i powrót do piłkarskiej elity. Czy Angelini rzeczywiście
może stać się skutecznym lekiem na A/H1N1 rzymskiego klubu?
Jest kilka argumentów na TAK.
Miłość do AS Roma
Angelini podkreśla ją na każdym kroku. To bez wątpienia
jeden z najważniejszych elementów dla kibiców, stąd
wymieniam go na początku. Osobiście tego faktu bym nie
przeceniał – Rosella Sensi o miłości do AS Roma mówi w co
drugim zdaniu – ale też nie uważam, że jest on bez
znaczenia. Wolę prezesa związanego emocjonalnie z klubem niż
tylko zręcznego i skutecznego menedżera, którym zresztą
Angelini się jawi.
Sprawny menedżer
Angelini Group to już nie tylko firma farmaceutyczna
działająca na lokalnym rynku. To wielkie konsorcjum,
sprawnie zarządzane i działające w Europie i na świecie.
Oprócz rynku włoskiego, na którym zajmuje miejsce w
pierwszej piątce firm farmaceutycznych, dział na rynku
hiszpańskim, portugalskim, greckim czy na rynkach Europy
Środkowo Wschodniej. W Hiszpanii zajmuje 51 miejsce w
rankingu firmy działających w tym segmencie, natomiast w
Portugali jest na miejscu 18. Angelini Group na zasadzie
holdingu związane jest także z firmą Elder Pharma, która na
potężnym indyjskim rynku zajmuje 32 miejsce wśród 2500 firm
farmaceutycznych. W sumie produkty Angelini Group dostępne
są w 60 krajach na całym świecie. Można do tych danych
przywiązywać mniejszą lub większą wagę, ale jedno nie ulega
wątpliwości, że segment rynku, w jakim działa Angelini Group
jest bardzo dochodowy. Powołując się na raport AGB Nielsen
Research z sierpnia 2008 roku konsorcjum informuje o
dochodach ze sprzedaży swoich produktów na poziomie 1
miliarda 200 milionów euro.
Strategia biznesu
Farmacja i produkty farmaceutyczne to podstawowa gałąź
działalności Angelini Group. W tym celu wykorzystuje
najnowsze osiągnięcia nauki i techniki. Rozbudowuje także
sieć fabryk i laboratoriów na całym świecie, co pozwala na
jeszcze większą ekonomikę działalności i przyczynia się do
umacniania pozycji grupy na innych rynkach. Innym źródłem
dochodów, choć pokrewnym jest segment produktów skierowanych
do pielęgnacji i higieny. Stąd ścisła współpraca z dobrze
znaną marka amerykańską Procter&Gambel, światowym liderem w
tej dziedzinie, z którą na zasadzie join venture
współpracuje od 1992 roku. Jeśli system dywersyfikacji
dochodów Francesco Angelini przeniósłby do Trigorii z
pewnością wyleczyłoby to Romę z wielu uciążliwych
przypadłości. Zwłaszcza, że pole do popisu w tej materii
jest duże. Roma podobnie jak większość klubów Serie a gros
swoich przychodów opiera na wpływach telewizyjnych – ok. 60
procent. Resztę stanowią wpływy sponsoringowe i tak zwane
wpływy meczowe. To unaocznia uzależnienie od telewizji a
jednocześnie małą aktywność na polu sponsoringu, sprzedaży
koszulek, gadżetów, czy chociażby biletów, które z każdym
tygodniem sprzedają się coraz gorzej – z wyjątkiem meczu
derbowego ;). Większa dywersyfikacja przychodów jest
bezpieczniejsza i pozwala łatwiej przechodzić kryzysy.
Doświadczenie Angeliniego jak znalazł i jeszcze do tego
ogromny rynek indyjski. Żyła złota.
Sport dla umysłu i ciała
Angelini jest miłośnikiem nie tylko piłki nożnej, ale i
brydża. Piłka daje mu niezapomniane emocje, a w brydża
namiętnie grywa osobiście i to ponoć z sukcesami. Może
wreszcie Roma doczeka się napoleona piłkarskiego biznesu.
P.S. Derby nudne jak dawno nie były. Wygrana cieszy ale styl
słabiutki. Tęsknie za Spallettim. Roma może wygrywać,
przegrywać czy też remisować, ale zawsze ma oczarować!!!
Grzegorz Mędrzejewski, TVP Sport
|