|
"Obrona Scypiona"
(06.09.2009)
OBRONA SCYPIONA
Pod koniec trzeciego wieku przed naszą erą wśród rzymian
objawił się strateg godny i zdolny rywalizować z samym
Hannibalem. To właśnie taktyka obronna Scypiona, uchroniła
Rzym przed niechybną klęską, a zwycięstwo pod Zamą na dobre
ostudziło mocarstwowe aspiracje Kartaginy.
W historii włoskiego futbolu taktyka obronna też ma poczytne
miejsce. Słynne catenaccio przez lata było wizytówka
włoskich klubów, zwłaszcza Interu Mediolan. Popularny
„rygiel” wielokrotnie dawał oczekiwane efekty, choć z
pewnością nie był on efektowny.
Ze wspomnianego okresu historycznego Rzymu, czy historii
włoskiej piłki z pewnością wprost nie korzystał były już
trener Romy Luciano Sapalletti. Jego zespół grał z
lekkością, polotem i przez dłuższy czas stanowił miły
wyjątek w nieco skostniałej Serie A.
- Patrząc na grę Romy byłem dumny. W ostatnich czterech
latach obok Barcelony i Arsenalu to był najpiękniejszy
futbol w Europie - w ten sposób przywitał się z
dziennikarzami i kibicami nowy trener Giallorossich Claudio
Ranieri. Jednocześnie dał do zrozumienia że ten etap właśnie
się skończył.
- Romie potrzebna jest nowa filozofia, choć nie zamierzam
być niewolnikiem jednej taktyki. Pewne jest jednak, że nasza
gra nie będzie tak szampańska jak za Spallettiego. Będzie
bardziej pragmatyczna - zapowiedział ten, który w swojej
piłkarskiej karierze najwięcej uwagi poświęcał obronie.
Obrona i pragmatyzm to słowa, które w mojej ocenie zabijają
futbol. Jeśli jednak nie masz tak wyśmienitych ofensywnych
piłkarzy jak ma dziś Barcelona, to trudno się im, to jest
słowom, zbyt długo opierać. Zwłaszcza że liczby przemawiają
za obronnym pragmatykiem Ranierim.
W ostatnich dwóch sezonach prowadzony przez niego Juventus
tracił 37 bramek i w Serie A zajmował odpowiednio 3. i 2.
miejsce. W pierwszym roku pracy w Turynie Ranieri przegrał
tylko z Interem Jose Mourinho i Romą Spallettiego. Mit
sukcesu przez obronę upada? Niekoniecznie. W sezonie 2007/08
Roma także straciła tylko 37 bramek, a mistrzowski Inter 26.
O sile obrony rzymianie jeszcze dobitniej przekonali się w
minionym sezonie. Na nic zdały się 64 strzelone gole skoro
straciło się ich aż 61! Szóste miejsce przy takim bilansie
to i tak cud. W tym czasie Ranieri utrzymując szczelność
defensywy wywalczył wicemistrzostwo Włoch. Mistrzowski Inter
znowu tracił najmniej bramek 32.
Jakby tego było mało wicemistrzostwo Anglii z Chelsea Londyn
Ranieri także zdobył dzięki czujności obrońców. Mniej bramek
od piłkarzy ze Stamford Bridge w sezonie 2003/04 stracił
jedynie mistrz Arsenal Londyn. Chcemy czy nie liczby nie
kłamią. Stąd przybycie Ranieriego rozbudza nadzieje na
lepsze jutro bo największym kłopotem Romy są zbyt łatwo
tracone bramki.
Pozostaje jednak pytanie, czy nowy wódz dysponuje
odpowiednimi legionami. Bez nich pod Zamą nie byłoby
wielkiego Scypiona Afrykańskiego, bez nich nie ma też
skutecznego Ranieriego, co potwierdziła nieudana druga
randka Włocha z Valencią czy wpadka z Parmą. Czas zatem na
przegląd wojska.
Cassetti, Mexes, Burdisso, Riise, z tej czwórki najbardziej
przekonuje Argentyńczyk. Cassetti i Mexes grają nonszalancko
i z mylnym przekonaniem, że zawsze zdążą z interwencją. Nie
zdążają i Roma ciągle musi przez nich gonić wynik. Riise gra
poprawnie, choć tę ocenę bardziej niż twardą obroną
zawdzięcza grą ofensywną, ale i tak na lewej stronie nie ma
w drużynie konkurencji.
Co do dwójki Brazylijczyków Cicinho i Juana, to bardziej
brakuje tego drugiego. Jego zdecydowanie w interwencjach
jest niezbędne. Po powrocie do pełni formy może odesłać na
ławkę Mexesa. Co do prawej strony czekam na powrót Marco
Andreollego. On i Marco Motta mogą dać Romie wspominaną nową
filozofię gry, opartą na szybkości i większej agresji.
Zestawienie Andreolli-Juan-Burdisso-Riise, odpowiednio
wspierany przez defensywnych pomocników ma pełne prawo dać
oczekiwane efekty.
- Dla mnie najważniejszy jest wynik - to oczywiście słowa
Ranieriego, które dziś przemawiają do każdego z kibiców
Giallorossich. Jeśli „Scypion futbolu” uratuje Romę od
zagłady zapewne szybko zapomnimy o tym, że futbol powinien
być piękny. Oby tylko nie na zawsze.
Grzegorz Mędrzejewski - TVP Sport
|