home forum relacje typer logowanie

Login:
Hasło:
zapamiętaj
rejestracja odzyskaj hasło
Poprzedni mecz

Chievo Verona vs AS Roma
Serie A - 38 kolejka
16.05.2010r. | Zobacz raport

Następny mecz

AS Roma vs ???
Koniec sezonu
??.??.2010r., godz. ??:??

Tabela ligowa
P Drużyna M Pkt.
1. Inter Mediolan 38 82
2. AS Roma 38 80
3. AC Milan 38 70
4. Sampdoria G. 38 67
5. US Palermo 38 65
 ---
Zobacz całą tabelę
 
Wyniki Serie A (36)
Pozostałe mecze 38 kolejki
Milan 3:0 Juventus
Lazio 3:1 Udinese
Parma 4:1 Livorno
Siena 0:1 Inter
Sampdoria 1:0 Napoli
Atalanta 1:2 Palermo
Cagliari 1:1 Bologna
Catania 1:0 Genoa
Bari 2:0 Fiorentina

druzyna druzyna druzyna druzyna

pogoda w Rzymie

Romolinki fan club

 

Sukcesy na "domowym podwórku". Addio Presidente...

Sezon 2006/07 potwierdził powyższe fakty. Wprawdzie przegrany w haniebny sposób Superpuchar Włoch (prowadząc już 3-0, Giallorossi ulegli Interowi 3-4!) mógł załamać niejednego wiernego kibica, jednak czas pracował na korzyść ulubieńców Rzymu. Trafione transfery Maxa Tonetto (rewelacyjna gra i debiut w „Squadra Azzurra” w wieku ponad 32 lat!), Marco Cassettiego (idealny zmiennik dla Panucciego) oraz przede wszystkim Davida Pizarro, (jako defensywny pomocnik był w drużynie nie do zastąpienia) już zaczęły owocować. Oczekiwania nieco zawiódł jedynie napastnik Mirko Vucinić, który jednak na boisko powrócił po długiej i ciężkiej kontuzji. Dramatyczny sezon przeżyła wschodząca gwiazda drużyny – Alberto Aquilani, który z powodu dwóch groźnych kontuzji grał bardzo niewiele. Mimo to, chłopcy Spallettiego zaczęli odnosić już pierwsze sukcesy – zespołowo oraz indywidualnie. Wicemistrzostwo Włoch, zdobycie po raz ósmy w historii klubu Pucharu Włoch (pogrom Interu w Rzymie 6:2 i minimalna porażka w Mediolanie 2:1) oraz dotarcie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów (wyeliminowanie Olympigue Lyon w 1/8 finału po wspaniałym meczu) oznaczało najlepszy od wielu, wielu lat sezon w wykonaniu Giallorossich, ale także spory zastrzyk finansowy, który – jak powszechnie oczekiwano – miał być umiejętnie spożytkowany podczas okresu transferowego przed sezonem 2007/08. I faktu nie zmieniła nawet wstydliwa porażka w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w Manchesterze z „Czerwonymi Diabłami” aż 1:7 (wcześniej Giallorossi ograli MU w Rzymie 2:1). Do pełni formy po przewlekłej kontuzji doszedł już Francesco Totti, który – pomimo gry z metalową płytką w nodze – zanotował chyba swój najlepszy sezon w karierze. „Il Capitano” spełnił swe kolejne piłkarskie marzenie i z 26-ma trafieniami został królem strzelców Serie A. Ale to nie wszystko – wywalczył on także „Złotego Buta” – trofeum dla najlepszego strzelca Europy! Warto dodać, że lider Giallorossich podczas sezonu grywał w linii ataku – bardziej jednak z konieczności (brak w zespole typowego łowcy goli) aniżeli z predyspozycji. Dla wielu jedynym minusem w postawie Tottiego była rezygnacja z gry w reprezentacji Italii.

Sezon 2007/08 rozpoczął się dla podopiecznych Luciano Spallettiego wspaniale. Jeszcze przed startem ligi rozegrano w Mediolanie mecz o Superpuchar Włoch pomiędzy mistrzem Włoch (Inter) oraz
zdobywcą krajowego Pucharu (Roma). Jedynego gola meczu z rzutu karnego – po faulu na Tottim – zdobył Daniele De Rossi. Tym samym Giallorossim w pełni udał się rewanż na Nerazurrich za porażkę rok wcześniej właśnie w meczu o Superpuchar Włoch. Pierwsze trofeum sezonu 07/08 zaostrzyło tylko apetyty rzymskich kibiców na tak wyczekiwane wielkie sukcesy. Otwarcie i do bólu, na środku chodnika i za każdym rogiem omawiano szanse Romy na tytuł mistrzowski a nawet triumf w Lidze Mistrzów. Tym bardziej, że do drużyny dołączyło kilku światowej klasy graczy: Cicinho (Real Madryt), Juan (Bayer Leverkusen), Mauro Esposito (Cagliari) – z zespołem pożegnał się jedynie Cristian Chivu, zresztą w dość nieprzyjemnych okolicznościach. Jednak już na półmetku rozgrywek Serie A wszystko wydawało się rozstrzygnięte – pozycja wicelidera i aż 11 punktów straty do rewelacyjnie grającego wówczas Interu Mediolan kazały nawet największym optymistom powiedzieć „pas”. Tymczasem w rundzie rewanżowej zaczęły się dziać rzeczy zdumiewające. Roberto Mancini – trener Interu, poprzez swój niewyparzony język oraz dziwne ruchy kadrowe wprowadził do swojego zespołu powszechną nerwowość. Mediolańczycy zaczęli – czasami w zupełnie niezrozumiały sposób – tracić punkt za punktem. Obrońcom mistrzowskiego tytułu pomocną dłoń – bardziej lub mniej świadomie – podawali w wielu wypadkach także włoscy sędziowie. Szaleńcza pogoń Giallorossich za czwartym w ich historii scudetto – mimo gorącego poparcia prawie całej Italii – zakończyła się niepowodzeniem. Jednak emocje trwały do samej końcówki mistrzostw. Ba! W przerwie meczów ostatniej serii spotkań to Roma była mistrzem Włoch! Skończyło się niesmacznie – mistrzostwo Włoch znów zdobył Inter, jednak odczucie niezasłużonej porażki rzymian było powszechne, i to nie tylko w samym Rzymie. Okazja do rewanżu na zespole mistrzów Włoch nadarzyła się jednak już kilka dni później. Po raz czwarty z rzędu – co stanowi światowy precedens – w walce o Puchar Włoch stanęły naprzeciw siebie drużyny Romy i Interu. Rzymianom dodatkowo bardzo zależało na zdobyciu trofeum jako jego obrońcom. Było to widać podczas zawodów na Stadio Olimpico w Rzymie (od tej edycji rozgrywano tylko jeden mecz finałowy), gdzie podopieczni Luciano Spallettiego nie dali większych szans „Nerazzurrim” i po skromnym, lecz pewnym zwycięstwie 2:1 już po raz dziewiąty w swej historii wznieśli w górę okazały Puchar. A konkretnie uczynił to Francesco Totti, który sezon zakończył już w kwietniu z powodu kolejnej groźnej kontuzji – tym razem wiązadeł krzyżowych.

Trzecim frontem rozgrywek, gdzie swój udział zaznaczyła Roma, była oczywiście Champions League. Szczególnie głośnym echem w całej Europie odbiło się wyeliminowanie w 1/8 turnieju naszpikowanego piłkarskimi gwiazdami Real Madryt. Dwukrotne zwycięstwo 2:1, zarówno w Rzymie jak i w Madrycie, musiało budzić szacunek rywali. Niestety, po raz kolejny na drodze do półfinału stanął Manchester United. Tym razem pogromu nie było, ale dwukrotna porażka (0:2 na Olimpico oraz 1:0 na Old Trafford przy „pudle” z karnego De Rossiego) pokazała, że podopiecznych Spallettiego czeka jeszcze dużo ciężkiej pracy by dorównać najlepszym w Europie. W szczególności raził brak stabilnej formy przez dłuższy okres sezonu. Jednak pieniądze zarobione przez klub w Champions League znów pozwoliły działaczom Romy wzmocnić zespół nietuzinkowymi graczami. Do wielkiej rzymskiej rodziny, którą stworzył Spalletti dołączyli tym razem: norweski lewy obrońca Liverpoolu John Arne Riise, napastnik Realu Madryt Julio Baptista (po wielotygodniowych negocjacjach) oraz 21-letni francuski talent Jeremy Menez (AS Monaco). Z ubytków warto odnotować trwały rozbrat z uwielbianym swego czasu w Rzymie Amantino Mancinim, który wybrał drogę Chivu i trafił do Interu Mediolan. Mateo Ferrariemu skończył się kontrakt i wybrał ofertę FC Genoa, a Ludovic Giuly nagle źle poczuł się w Rzymie i uciekł do Paryża (PSG). Blask w grze przywrócić miało roczne wypożyczenie Mauro Esposito (Chievo), który regularnie zawodził trenera. Z kolei Gianluca Curci – bramkarski talent na miarę Tancrediego – by móc się dalej rozwijać, musiał czasowo opuścić Giallorossich i wybrał grę w AC Siena.

Rzymskie lato okazało się także gorące i smutne zarazem – z początkiem maja regularnie przez 2 miesiące w prasie włoskiej ukazywały się pogłoski o rychłej sprzedaży klubu przez rodzinę Sensich nowemu inwestorowi. Na nic zdawały się konsekwentne dementi rodziny Sensich. Prasa każdego dnia informowała o nowych – jak się okazało, nie mających pokrycia w faktach – rewelacjach. Pisano o sponsorach z Ameryki oraz ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Gorące głowy rzymskich tifosich nie wytrzymały takiej huśtawki nastrojów i przed siedzibą klubu w Trigorii zorganizowano pikietę, na której domagano się sprzedaży przez Sensich klubu w bogate, ale i niepewne ręce. Włodarze Romy nie dali się jednak złamać presji.

Niedługo później cały piłkarski świat obiegła bardzo smutna wiadomość – po długiej i ciężkiej chorobie, 17 sierpnia 2008 roku zmarł powszechnie lubiany i szanowany prezydent Romy, Franco Sensi. Tak więc sprawdziły się jego słowa, w których zawsze zapewniał, że nie opuści swojej Romy do końca życia. Dziesięć dni później decyzją zarządu obowiązki prezydenta przejęła druga kobieta w historii klubu, córka Franco – Rosella Sensi (pierwszą kobietą-prezydentem krótkotrwale była żona Dino Violi, Flora). 21. prezydent w historii Romy zapewnił o kontynuacji drogi obranej wcześniej przez ojca oraz upewnił kibiców, że Roma będzie z każdym rokiem silniejsza. Z kolei prefekt Rzymu Gianni Alemanno obiecał pomoc w budowie nowego stadionu dla Romy, który miałby nosić imię zmarłego Franco Sensiego. Obiekt miałby powstać w przeciągu najbliższych pięciu lat.





 

dla fanow ogłoszenia

fan club

fan club