Wielkie rozczarowania
Kolejny sezon przeszedł do historii jako rok wielkich rozczarowań. „Scudetto”
wygrał Juventus z przewagą 2 pkt nad Romą. Jednak
giallorossim
został jeszcze finał Pucharu Mistrzów. W drodze do finałowej
rozgrywki, rzymianie uporali się kolejno z: IFK Goeteborg (3-0 i
1-2), CSKA Sofia (1-0 i 1-0),
Dynamem Berlin (3-0 i 1-2) i po dramatycznym dwumeczu z Dundee
United (0-2 i 3-0). Roma była bardzo zdeterminowana, kibice czekali
przecież okrągłe 57 lat na udział ich ulubieńców w finale
europejskich pucharów. Drużyna była silna, a poza tym finał odbywał
się na... swojskim Stadio Olimpico, co było również poważnym atutem.
Giallorossi uznani zostali za faworytów meczu, był to także
pożegnalny mecz dla wspaniałego trenera Romy, Nilsa Liedholma. 30
maja 1984 roku na stadionie zasiadło 75.000 widzów (w tym 15.000 z
Liverpoolu!). Rzymianie wyszli na najważniejszy mecz w historii
klubu w następującym składzie: 1.Tancredi – 2.Nappi, 3.D.Bonetti,
4.Righetti, 6.Nela – 8.Cerezo, 5.Falcao, 10.Di Bartolomei-k,
7.B.Conti – 9.Pruzzo, 11.Graziani. Już w 15 minucie meczu arbiter,
Erik Fredriksson, nie dostrzegł faulu na Tancredim, przy próbie
wybicia piłki jeden z obrońców trafił nią w bramkarza Romy,
futbolówka potoczyła się do Neal’a i reprezentacyjny defensor zdobył
gola. Po latach, ówczesny wiceprezydent Romy, Luigi Izzi delikatnie
przyznał, że nie zachował miło w pamięci osoby Fredrikssona. Jednak
w 43 minucie stadion oszalał z radości! Conti sprytnie dośrodkował
piłkę z linii końcowej boiska, a Pruzzo strzałem głową przelobował
Grobbelaara. Był to piąty gol Włocha w tamtej edycji PEMK! Do końca
meczu już nic się nie zmieniło, dogrywka także nie przyniosła
rozstrzygnięcia. Tak więc najlepszą drużynę Europy trzeba było
wyłonić w konkursie rzutów karnych! Gracze Liverpoolu wykonywali
jedenastki bezbłędnie, po stronie rzymian pomylili się: Conti i
Graziani. 4-2 w karnych i Puchar Mistrzów pojechał do miasta
Beatlesów. W tym sezonie Roma zdobyła natomiast Puchar Włoch, ale
tego osiągnięcia nikt już nie miał zamiaru świętować...
Sezon 1983/84 Roma rozpoczęła pod wodzą Svena Gorana Erikssona,
zajmując jednak w rozgrywkach odległą, bo 7. lokatę. Był to czas
przebudowy drużyny, z której odszedł m. in. jej kapitan i dusza – Di
Bartolomei, który podążył za Liedholmem do Milanu. W 1986 roku
wydawało się niemal do samego końca, że „scudetto” znów wróci do
Wiecznego Miasta. Na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu Roma i
Juventus zgromadziły po 41. punktów. W przedostatniej kolejce
zjechała do Rzymu zdegradowana już do Serie B drużyna Lecce,
zdecydowany outsider zawodów. I wygrała z Romą 3-2!!! Czary goryczy
dopełniła porażka w ostatniej kolejce w Como 0-1, pozostał tylko
tytuł wicemistrzowski oraz po raz szósty zdobyty Puchar Włoch. Wśród
graczy w żółto-czerwonych strojach wyróżniał się biegający z numerem
4 na koszulce Zbigniew Boniek, który przez trzy lata radował swą grą
kibiców na Stadio Olimpico. Pobyt „Zibiego” w stołecznym klubie
upamiętniła ballada Lando Fioriniego, zaczynająca się od słów: „Więc
mamy Bońka, wszyscy szczęśliwi! Któż naszej drużynie na drodze
stanie? Skoro dwóch Polaków teraz w Wiecznym Mieście. Jeden z nich w
Romie, drugi w Watykanie...” Latem 1988 roku, po zajęciu przez
żółto-czerwonych w rozgrywkach trzeciej lokaty, Boniek zakończył
niespodziewanie dla wszystkich swą przygodę z Romą i zawiesił buty
na kołku. I to w momencie, kiedy miał nowy kontrakt z Romą w
kieszeni. Kolejne lata były bezskuteczną próbą powrotu na szczyt.
Viola po raz kolejny zaufał Liedholmowi, ale magia tym razem nie
zadziałała… Objawił się co prawda w tym czasie jeden z największych
talentów giallorossich, Giuseppe Giannini, ale to wszystko, tylko
tyle. Koniec Liedholma jako szkoleniowca Romy był taką samą klęską
jak postawa reprezentacji Italii na Mundialu w 1990 roku na własnych
boiskach. W styczniu 1991 roku zmarł prezydent Romy, Dino Viola, a
drużyna znowu rozczarowała. Tym razem prowadzona przez Ottavio
Bianchiego przegrała finałowy dwumecz w Pucharze UEFA z Interem
Mediolan. Na San Siro rzymianie ulegli 0:2, a na odrestaurowanym
Stadio Olimpico nie zdołali już odrobić strat. Roma wygrała tylko
1:0 po bramce Ruggiero Rizzitellego. Jedyny tytuł na pocieszenie to
znowu Puchar Włoch. Także w Superpucharze Włoch nie było najlepiej.
Porażka z Sampdorią Genua 0:1 znów bolała!