|
"Skrzypek na dachu"
Przedstawiamy Wam pierwszy wpis naszego, nowego kolegi
redakcyjnego o nicku - kokosowy. Felietonista trafił do Nas
po przez trwający cały czas nabór na stronę. Artykuł
traktuje o sytuacji wewnętrznej stołecznego klubu.
Serdecznie zachęcamy do lektury.
GDYBYM BYŁ BOGACZEM
Gdybym był bogaczem... śpiewa Tewje, bohater „Skrzypka na
dachu” snując fantasmagorie na temat swojego życia. W
podobnym tonie co piosenka z tego musicalu, w moim odczuciu,
upływa już 3 sezon AS Roma. Ton ten szczególnie wybrzmiewa w
okresach mercato, kiedy to poszczególni kibice prześcigają
się w wypowiedziach na forum kogo Giallorossi potrzebują,
kto by się przydał, kto jest niezbędny...
Padła już na pewno setka nazwisk piłkarzy, przewinęły się
nazwiska kilku trenerów, wymieniono również zarząd z Panią
Sensi na czele. Natomiast bardzo niechętnie porusza się
podstawowy problem przed jakim stoi klub, a mianowicie kasa.
Aby sprostować, nie napisze ani słowa o tym, że Sensi musi,
czy to się komuś podoba czy nie, sprzedać Romę, bo wiele w
tej sprawie już powiedziano, postaram się raczej dostarczyć
kilku dowodów dlaczego klub, tak samo jak i każda firma, nie
może być zarządzany tak jak teraz.
Po pierwsze, brak jest płynności finansowej. Płynność
finansowa oznacza, że firma spłaca na bieżąco swoje
zobowiązania. Nie czyniąc tego staje się mało wiarygodna i
po prostu zawęża się grono jej partnerów. Bo kto będzie
chciał robić interesy z kimś kto ma opinie niewiernego (tak
określano w XIX wieku kupców którzy nie regulowali swoich
długów na bieżąco)?
Po drugie, firma śp. Franco Sensiego nie przynosi zysku,
jest nierentowna. Skoro jest nierentowna i zadłużona to
znaczy, że na wszystko brakuje pieniędzy, a skoro na
wszystko brakuje pieniędzy to i na inwestycje brakuje
pieniędzy... Z każdego podręcznika ekonomii można wyczytać,
iż tylko mądre inwestycje zapewniają rozwój, więc jeśli nie
ma inwestycji...
Po trzecie i ostatnie, skoro główny inwestor nie inwestuje w
zawodników: transfery, pensje, renegocjowanie kontraktów we
właściwym czasie, odpowiednie finansowanie szkółek
juniorskich, to nie ma się co łudzić, że firma, w której nie
ma inwestycji przyniesie profity. Dla porównania: to tak
jakby świetny pływak stwierdził, że skoro Phelps nie jest do
pokonania, nie warto nawet wchodzić do basenu tylko
startować, a i tak zawsze będzie się drugim. Ten scenariusz
na kilka startów na pewno się sprawdzi, ale zanim się ów
pływak zorientuje będzie „wąchał ogony”.
„Kto stoi w miejscu, ten się cofa” mawiają często sportowcy.
Ten właśnie los dopadł klub, który jest ikoną włoskiej
piłki, w którego barwach gra ikona światowej piłki.
Poprzedni sezon był wyreżyserowany według tego czarnego
scenariusza. Biorąc pod uwagę, że budżet, reżyser i
scenarzysta się nie zmienili możemy w nadchodzący sezonie
obejrzeć bardzo nudny sequel...
Autor:
kokosowy
|