|
"Przyczyny klasycznego falstartu AS Romy"
Wprawdzie cztery kolejki to zbyt mało, aby można było pisać
większe prognozy odnośnie wyglądu tabeli na zakończenie
sezonu, jednak jeśli po 360 minutach gry jeden z głównych
pretendentów do mistrzowskiego tytułu ma zaledwie cztery
punkty na koncie (do tego doliczając kompromitację w
Champions League), można mówić o klasycznym falstarcie.
Poniżej postaram się znaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy.
1. Zbyt krótki okres przygotowawczy
Kiedy pod koniec czerwca ogłoszono oficjalnie, że wakacje
Giallorossich potrwają do 21 lipca, wywołało to zdziwienie
wśród fanów AS Romy. Podopieczni Luciano Spallettiego byli
ostatnimi, którzy rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu.
Wprawdzie Romaniści nie musieli tak jak Juventus, Fiorentina
(eliminacje Ligi Mistrzów) czy Napoli (Puchar Intertoto)
walczyć od połowy sierpnia o wysoką stawkę, jednak tak późny
powrót z urlopów mógł wzbudzać niepokój. Już 24 sierpnia na
Giallorossich czekał pierwszy mecz o stawkę (przeciwko
Interowi o Superpuchar), a tydzień później mecz ligowy
przeciwko Napoli (trenującym 2,5 tygodnia dłużej).
Teoretycznie Spal miał miesiąc na przygotowanie drużyny,
czas ten skrócił się jednak o kilka dni, gdyż w tygodniu
poprzedzającym mecz na San Siro połowa składu rozjechała się
po świecie na mecze towarzyskie swoich drużyn narodowych. Na
domiar złego zaraz po inauguracji ligowej Spalletti ponownie
stracił połowę składu, tym razem aż na 12 dni - początek
eliminacji do Mistrzostw Świata 2010 w RPA. Tak więc siłą
rzeczy na 6 tygodni (nie licząc pierwszej kolejki) opiekun
Giallorossich mógł się cieszyć niecałe 4 pełnym składem.
Miesiąc przygotowań do jednak chyba trochę za mało, aby
przećwiczyć wszelakie nowe i stare schematy gry oraz
przygotować piłkarzy pod kątem kondycyjnym. Widać to było
jak na dłoni w pierwszych meczach - kondycyjnie nasi
zawodnicy odstawali zdecydowanie od naszych przeciwników,
dopiero w ostatnich dwóch spotkaniach Giallorossi byli
aktywni w ofensywie do ostatnich minut. Świadczy to o tym,
że zabrakło około dwóch tygodni, aby trafić z kondycją
idealnie na początek rozgrywek. Poważnym utrapieniem są na
chwilę obecną kontuzje podstawowych graczy. Nie powstały one
jednak wskutek brutalnej gry rywali. Giallorossi nabawiali
ich się na treningach. O czym to świadczy? Każda osoba,
która kiedykolwiek trenowała wie, że zanim zacznie się
zwiększać obciążenia treningowe, trzeba wpierw przez kilka
(nawet kilkanaście dni) popracować lżej, aby mięśnie
"odpowiednio się rozruszały". Niewykluczone, że w przypadku
Romanistów ten czas został zredukowany do minimum, co przy
większych obciążeniach sprawiło, że mięśni zawodników
odmawiały posłuszeństwa (Mexes, Tonetto, Baptista, Aquilani,
Juan, Cassetti, David Pizarro...na ból mięśni pleców
narzekał również Vucinić). Być może i w tej materii zabrakło
paru dni więcej w trakcie przygotowań do nowego sezonu?
2. Późne transfery
John Arne Riise dołączył wprawdzie do drużyny Giallorossich
już w czerwcu, jednak pozostali zawodnicy, którzy mieli
stanowić o sile naszego teamu w obecnym sezonie (Baptista,
Menez), trafili nad Tyber w drugiej połowie sierpnia. I jak
nagle można wymagać, aby nowi zawodnicy od razu wkomponowali
się w taktykę Spalla i od razu zaczęli błyszczeć na boiskach
Serie A? Przecież zgranie się z nowymi kolegami,
przystosowanie się do filozofii gry Spallettiego (dosyć
nietypowej jak na europejską czołówkę grającą przeważnie
dwoma nominalnymi napastnikami) musi trochę potrwać. Do tej
pory Baptista biega po boisku trochę jak błędna owca, a
Menezowi zarzuca się, że za bardzo zbiega do środka.
Podejrzewam, że za miesiąc, dwa z obu piłkarzy będziemy
mieli dużo pożytku, jednak póki co muszą oni bardziej uważać
na treningach i starać się wytyczne trenera wcielać w życie.
3. Brak awaryjnego ustawienia
O tym, że Luciano Spalletti ma swoje ustawienie i własną
"myśl szkoleniową", wiadomo od dawna. Jeśli wszyscy
zawodnicy są do dyspozycji trenera i są w dobrej formie, AS
Roma potrafi grać pięknie i skutecznie. Problemy pojawiają
się, gdy nagle pół podstawowego składu siedzi w gabinecie u
Brozziego, a piłkarze rezerwowi (włącznie z nowymi) nie za
bardzo umieją sobie poradzić sobie z taktycznymi założeniami
Spala (Palermo, Cluj). W ten sposób tracimy głupie bramki,
nie potrafimy z przodu nic konstruktywnego wymyślić i
przegrywamy mecze "do wygrania". Po meczu z Palermo Spall
został na konferencji prasowej zapytany, dlaczego nie
zmienia taktyki, skoro obecna szwankuje, a zawodnicy nie
grają na swoich pozycjach (napastnik Okaka jako lewy
skrzydłowy). Co odpowiedział? Że teraz jest już za późno na
jakiekolwiek zmiany, gdyż mogłoby to wprowadzić dużo
zamieszania na boisku. Zgoda...ale od czego był sezon
przygotowawczy?
Wniosek
Generalnie za złe wyniki odpowiadają zawodnicy, gdyż to oni
biegają po boisku, to oni tracą bramki lub marnują
stuprocentowe okazje. W tym przypadku jednak wydaje się, że
wina naszych ulubieńców jest chyba najmniejsza. To przecież
nie ich wina, że dostali najdłuższy urlop ze wszystkich
zespołów Serie A, a co jest z tym związanie mieli najmniej
czasu na przygotowanie się do nowego sezonu. Poza tym są
profesjonalistami i na zajęciach trenują z takim
obciążeniem, jakie nakłada na nich sztab trenerski, więc nie
mogą narzekać, gdy czują się przetrenowani (zwracał na to
uwagę Ludovic Giuly po opuszczeniu stolicy Włoch - jak
wiadomo, w każdej plotce jest ziarnko prawdy). A
przetrenowanie może prowadzić do urazów w postaci naderwań i
naciągnięć różnych mięśni kończyn dolnych. Stąd też lista
nieobecnych przed każdym spotkaniem wygląda tak
"imponująco". Nie powinno się także "wieszać psów" na
Baptiście i Menezie. Na dobrą sprawę oboje spędzili nowymi
kolegami (odliczając wojaże na mecze reprezentacji) ok.
trzech tygodni, dla porównania robiący furorę w Serie A
Zarate z Lazio trafił do swojej nowej drużyny pod koniec
lipca, więc jest już w Rzymie prawie 8 tygodni. Dajmy im
jeszcze czas, a jeśli zawiodą, dopiero wtedy krytykujmy.
Reasumując - gdyby procentowo wyliczyć, kto w jakim stopniu
ponosi odpowiedzialność za falstart Romy w bieżących
rozgrywkach, mogłoby to wyglądać następująco: Zarząd 50%,
Trener 35%, Piłkarze 15%.
Oczywiście jest to moje subiektywne zdanie.
Autor: Bruno
|