|
"Gra wstydu?"
Tym razem nie jest to mój autorski felieton, lecz
przemyślenia Serafino Ingardii, które zostały zamieszczone
na channel4.com. Autor stawia w nim dosyć kontrowersyjną
tezę mówiącą, iż AS Roma przynosi wstyd włoskiej piłce w
rozgrywkach międzynarodowych.
Ostatnia porażka 1:2 z nikomu wcześniej nieznanym zespołem
Cluj z Rumunii zaskoczyła wielu. Jednak na dobra sprawę
środowa klęska była tylko niewiele znaczącym epizodem, jeśli
weźmiemy pod uwagę inne wielkie porażki Rzymian w
europejskich pucharach. Może zabrzmię jak kibic Lazio, ale
nie da się zaprzeczyć, że Giallorossi fatalnie
reprezentowali Włochy w Champions League w ostatnich latach.
Podejrzewam, że wielu z was może mnie zjeść za powyższe
sformułowanie, ale pozwólcie mi przytoczyć trzy przypadki.
Pierwszy - okropna noc na Old Trafford w kwietniu 2007 roku.
Miliony fanów do dziś wspominają szokującą porażkę 1:7 z
Manchesterem United, która doprowadziła do upadku Imperium
Rzymskiego w rozgrywkach Champions League sezonu 2006/07.
Drugi - dwumecz z Manchesterem rok później. Po efektownym
wyeliminowaniu Realu Madryt Romaniści mieli wspaniałą okazję
do wzięcia rewanżu na Anglikach, jednak nawet nie zbliżyli
się do poziomu, na którym mogliby pokonać wyspiarzy.
Trzeci - porażka z Cluj.
A teraz spójrzmy prawdzie w oczy: AS Roma jest małym klubem
i jeśli nie byłoby afery Calciopoli, Giallorossi co najwyżej
walczyliby o czwartą pozycję w Serie A. Wprawdzie Rzymianie
grają fascynującą piłkę, mają jedyny w swoim rodzaju
charakter oraz wspaniałe talenty, ale w dzisiejszej piłce
nożnej, gdzie najważniejszą rzeczą pozostają jednak
pieniądze, klub, który nie może sobie pozwolić na wydawanie
wielkich sum na transfery co rok, nie może robić sobie
większych nadziei na sukcesy. Smutne to, ale prawdziwe.
Każdy na Stadio Olimpico zdaje sobie z tego sprawę, włącznie
z Rosellą Sensi oraz Luciano Spallettim. Francesco Totti
oraz Daniele De Rossi, ślepi z miłości do swojego klubu,
wydają się być jedynymi, którzy tego nie dostrzegają.
Alberto Aquilani, niezwykle inteligentny i kulturalny
pomocnik, kiedyś stwierdził: "Nie jestem jak Totti czy De
Rossi, kocham wprawdzie ten klub, ale nie mogę powiedzieć,
że będę tutaj grał do końca kariery". Reprezentant Włoch nie
chce, aby jego kariera potoczyła się tak, jak kariera <i>er
Pupone</i>. Wielu kibiców ma mu to za złe, ale ja całkowicie
zgadzam się z piłkarzem, który chciałby zdobyć coś więcej
niż tylko parę Pucharów Włoch. A poza kolejnymi triumfami w
Coppa Italia AS Romie żadne inne sukcesy nie grożą.
Możecie mi zarzucić, że nie wierzę w Romę, ale Giallorossi
są z pewnością krok w tył za gigantami europejskiej piłki -
co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości.
Autor:
Serafino Ingardia, Channel4.com
Tłumaczenie:
Bruno
|