|
"Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu"
Nowy rok niesie nowe nadzieje. Kibic piłkarski zerka już na
kalendarz i obfitujący w decydujące rozstrzygnięcia maj. Czy
na europejskim bądź ligowym tronie znajdzie się Roma? Czy to
tylko sen, który odpłynie, niczym słowaccy piłkarze naszym
globtroterom pod wezwaniem Leo B.?
Zmiany, zmiany, zmiany. Tak można rozpocząć ten noworoczny
start Giallorossich. Klub wprowadził dość ciekawą innowację.
Wreszcie sprowadził piłkarza, który z miejsca powinien
wskoczyć do podstawowej jedenastki, a nie jest wyłącznie
uzupełnieniem składu. Ten dżentelmen, to dobrze znany
kibicom calcio Luca Toni. Rosły napastnik rodem z Półwyspu
Apenińskiego zdecydował się powrócić do kolebki swojego
piłkarskiego kunsztu. A wszystko po to, aby znaleźć się w
grupie piłkarzy z mundialowym paszportem w ręce. Selekcjoner
reprezentacji Włoch z pewnością bliżej ma do stolicy,
aniżeli na ławkę, bądź trybuny stadionu w Monachium.
Właśnie. To jedyny mankament, który jest największą zagadką
całej Serie A. W jakiej formie zobaczymy na włoskich
boiskach Lucę Toniego? Czas pokaże.
Najbliższe 6 miesięcy jest dla klubu ze stolicy Włoch
wyjątkowo ważne. Rok 2009 zamknęli na dobrej pozycji
wyjściowej, zasiadając na 4 miejscu w tabeli. Do tego Liga
Europejska wydaję się być jak najbardziej w zasięgu.
Losowanie również było dobre. Panathinaikos Ateny to klub
solidny(nie tylko za sprawą polskich korzeni czyt. Krzysztof
Warzycha), ale do ogrania. Ligowy terminarz wydaję się być
również całkiem sprzyjający. Czego chcieć więcej? Tylko
spokoju.
Brzmi dość patetycznie, ale patrząc na ostatnie lata w
historii Giallorossich więcej było nerwówki, aniżeli
faktycznej powtarzalności sukcesów. I nie mówię tutaj o
zdobywaniu Pucharu Włoch, czy drugich miejscach w Serie A.
Kiedyś Il Capitano powiedział, że mistrzostwo zdobywa się
nie na terenach pokroju Turynu, czy Mediolanu. Wszystko
rozstrzyga się na stadionach takich klubów, jak Calgiari,
Livorno czy Bari.
Roma jest marką rozpoznawaną zarówno we Włoszech, jak i na
całym świecie. Nie dziwi więc, że mniejsze kluby mocno
spinają się na mecze z Tottim i spółką. A może za jakiś czas
będziemy mówić „z Tonim i spółką”? Tak czy owak podwójna
korona to całkiem realny temat na ten sezon. Trzeba tylko
nauczyć piłkarzy tego, co ma w sobie od dawna Claudio
Ranieri. Spokój i przeświadczenie, co do swoich
umiejętności. W końcu co, jak co, ale Roma grająca na zero z
tyłu, to ciągle jest duże zaskoczenie w dziennikarskich
depeszach.
Autor: Maciej Piasecki
|