|
"Kryzys, nie dekoniunktura!"
Dokładnie 13 miesięcy temu amerykański bank inwestycyjny
Lehman Brothers ogłosił upadłość. Wielu ekonomistów uważa tą
właśnie datę za punkt krytyczny po przekroczeniu, którego na
cały świat wylał się finansowy potop (przez jednych zwany
kryzysem, przez innych dekoniunkturą). Kierując swą uwagę na
świat piłki nożnej można mieć wręcz odmienne wrażenie. Kluby
kupują na potęgę, padają rekordy transferowe, trenerzy
klubowi jak i reprezentacyjni zarabiają krocie. Kryzysu nie
ma! Nawet o dekoniunkturze mowy być nie może.
Czy na pewno? Otóż nie. Jest na piłkarskiej mapie świata
kilka krajów, gdzie kryzys ciągnie się już od lat kilku. Ba,
na starym kontynencie są takie kraje! Nikogo nie dziwią już
lokalne piekiełka w krajach demoludów, ale żeby w starej
Europie?
Otóż tak! Po wstępie (w połowie, którego średnio rozgarnięty
kibic wiedział do czego piję) można śmiało odpowiedzieć: tak
to tu! Tu gdzie robią pizze i gdzie powstało catennacio,
ITALIA. Aż dziw, że w kraju aktualnych mistrzów świata,
kraju, który ma jedną z najsilniejszych lig świata trwa
kryzys. I to nie od dziś!
Żeby nie być gołosłownym pozwolę sobie przytoczyć kilka
faktów z XXI historii włoskiego futbolu:
· Rok 2002: opóźniony start ligi, kłopoty finansowe wielu
klubów, wyprzedaż zawodników do Hiszpanii czy Anglii i
pierwsza ofiara – bankrutująca Fiorentina, która spada do 4
ligi i zmienia nazwę na Viola;
· Rok 2004: ustawianie wyników spotkań przez kluby I, II i
III ligi. W aferze uczestniczyło cztery zespoły Serie A:
Chievo, Lecce, Reggina i Siena. W tle pojawia się
neapolitańska Camorra (mafia zajmująca się nielegalnymi
zakładami bukmacherskimi);
· Rok 2006: Afera Moggiego (inaczej Afera Calciopoli),
nikomu nie trzeba przypominać czego dotyczyła i jak się
skończyła. Pod koniec roku pojawiły się informacje o
obstawianiu wyników meczów w zakładach bukmacherskich. Tym
razem w sprawę zamieszani są zawodnicy Serie A;
· Oprócz tego afery związane z dopingiem, rasizmem,
oszustwami podatkowymi czy słynna afera ze sfałszowanymi
paszportami graczy z Ameryki Południowej (m. in. Alvaro
Recoby czy Juana Sebastiana Verona);
· Na mecze przychodzi coraz mniej Tifozich. Co prawda
sytuacja poprawiła się w ostatnim sezonie, ale do frekwencji
z przełomu wieków bardzo daleko;
· Dominacja Interu na własnym podwórku i potworna niemoc na
boiskach europejskich pokazuje obiektywną siłę
czterokrotnego mistrza Włoch i jednocześnie słabość ligi.
Czy na pewno? No niby tak, ale w takim razie jak wytłumaczyć
sukcesy AC Milan (3 finały w rozgrywkach Champions League w
XXI w.)? Spróbuję w sposób następujący: włoskie kluby nie są
wystarczająco silne aby rywalizować jednocześnie w dwóch
trudnych rozgrywkach, jak chociażby Barcelona, ManU, Chelsea
czy nawet Lyon i Bayern. Wynika to być może z
niewystarczającego przygotowanie fizycznego, być może z
taktyki, albo po prostu z postawionego celu – „Liga za
wszelką cenę, reszta nieważna”.
Teraz przejdźmy do tego jak na tym tle jawi nam się Nasza
Roma.
· Kłopoty finansowe Romy rozpoczynają się zaraz po zdobyciu
Scudetto i trwają do dziś;
· Spadająca frekwencja na Olimpico;
· Systematyczna wyprzedaż najlepszych zawodników (Emerson,
Cafu, Samuel, Chivu, Cassano /obiektywnie piłkarz
nieprzeciętny, choć oczywiście można mieć obiekcje dotyczące
jego gry, wg mnie należy go zaliczyć do tej grupy/, Mancini,
Aqilani);
· Na szczęście wszelakie afery przeszły obok Romy i zdaje
się że Giallorossi są niemal czyści (drobne wybryki kibiców
np. rzucenie Andersa Friska zapalniczką podczas meczu
Dynamem Kijów);
· Dzięki taktycznym zdolnościom trenerów Capello i
Spallettiego Roma mimo ciągłej wyprzedaży potrafiła z
powodzeniem walczyć we własnej lidze (jedna wygrana i 5 razy
tuż za podium) oraz dwa razy dochodząc do ćwierćfinału LM.
· Brak jakiejkolwiek myśli w zarządzaniu klubem w połączeniu
z ogromnymi problemami finansowymi (temat został już przeze
mnie opisany)
· Brak wychowanków w pierwszym składzie co daje obraz albo
słabej szkółki, albo (jak już kilkakrotnie podkreślali
niektórzy redaktorzy) jakiejś siły, która blokuje ich rozwój
i możliwość awansu;
Pojawia się pytanie: czy wyleczenie jednego organu uzdrowi
cały organizm? Czy znajdując dobrego, poukładanego inwestora
z wizją, Roma odrodzi się w lokalnym bagnie? Odpowiedź
oczywiście jest przecząca. Bo cóż z tego, że Inter rządzi i
dzieli we Włoszech, skoro w Europie w trzech ostatnich
sezonach nie przebrnął dalej niźli 1/8 finału Champions
League?
Dziś włoska piłka ligowa znajduje się w trudnym momencie. Bo
z jednej strony wydaje się że nic nie trzeba reformować
skoro ma się drużynę mistrzów świata, a kluby budżetowo i
marketingowo stoją całkiem dobrze. Z drugiej jednak strony
kto stoi w miejscu ten dwa razy się cofa. Piłkarska Europa
biegnie, dogonić ją można tylko dzięki solidnie zawiązanym
butom i wytężonej pracy. A najśmieszniejsze jest to, że
wcale nie trzeba wiele kombinować, wystarczy wykorzystać
dobre wzorce: hiszpańskie szkolenie młodzieży, angielską
myśl połączenia futbolu z biznesem, niemiecki system
działania ligi, wszystko doprawić do smaku
południowoamerykańskim pieprzem i ...
Autor: Kokosowy
|