
Ranga: 1/2 finału Pucharu Europy - rewanż
Data: 25 kwiecień 1984, środa
Miejsce: Rzym, Stadion Olimpijski
AS ROMA – DUNDEE UTD 3:0 (2:0)
1:0 – Pruzzo 21’
2:0 – Pruzzo 40’
3:0 – Di Bartolomei 58’ - karny
ROMA: Tancredi – Nappi, Righetti, Nela, Maldera – Falcao, Conti, Cerezo (86’Oddi), Di Bartolomei – Pruzzo (79’Chierico), Graziani.
Trener: Nils Liedholm.
DUNDEE: McAlpine – Stark (46’Holt), Malpas, Cough, Hegarty – Narey, Bannon, Milne, Kirkwood, Sturrock – Dodds.
Trener: Jim McLean.
Sędziował: Michel Vautrot (Francja)
Żółte kartki: Maldera – Malpas.
Kiedy dwa tygodnie wcześniej wyprawa do chłodnego Dundee zakończyła się totalną klapą (porażka 2:0), marzenie o rzymskim finale Pucharu Europy z udziałem Romy znacznie wyblakło. Wiarę zachował przede wszystkim Nils Liedholm, który przekonywał wszystkich o sile swojego zespołu.
Godzinę meczu wyznaczono nietypowo – zazwyczaj przyjęto, że zawody tak wielkiej rangi odbywają się wieczorami, przy sztucznym oświetleniu, które tworzy niepowtarzalny nastrój. Jednak dzień 25 kwietnia to we Włoszech święto narodowe (Dzień Wyzwolenia), a więc – co najważniejsze – dzień wolny od pracy. Fakt ten postanowili wykorzystać działacze rzymskiego klubu i godzinę rozpoczęcia spotkania wyznaczyli już w porze popołudniowej. Wszak „lodowaci” Szkoci nie codziennie mają okazję grać w tak upalnym słońcu. A pogoda tego dnia od rana była w Rzymie przepiękna…
I rzeczywiście, od początku meczu Giallorossi narzucili ostre tempo, wiedząc, że póki co czas pracuje na korzyść Szkotów. Tymczasem zespół Dundee nie prezentował jakiegoś wybitnego stylu gry, jednak był on bardzo mocno podbudowany wygraną z pierwszego spotkania. Na szczęście dla gospodarzy swój wielki dzień miał Roberto Pruzzo. W 21 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bruno Contiego, strzałem głową wpakował piłkę obok bezradnego McAlpine’a. Na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy straty z wyprawy do Szkocji zostały wyrównane; bramkarza gości strzałem z 7 metrów znów pokonał Pruzzo. Uczynił to w ekwilibrystyczny sposób, praktycznie leżąc już na murawie.
Do awansu potrzebny był jeszcze jeden gol i z takim nastawieniem wybiegli piłkarze Romy na drugą część spotkania. Pragnienia ziściły się 13 minut później. Wspaniała akcja trójki Conti-Cerezo-Pruzzo. Ten ostatni miał przed sobą jedynie goalkeepera Dundee. Zwód, minięcie bramkarza i… Pruzzo pada na murawę jak długi. Decyzja sędziego Vautrot mogła być tylko jedna – rzut karny! Piłkę na „wapnie” ustawił kapitan Di Bartolomei i strzałem „z jednego kroku” po raz trzeci pokonał McAlpine’a!!!
Do końca zawodów nic się nie zmieniło i Roma po raz pierwszy w swej historii awansowała do finału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. Jedyną stratą po stronie Giallorossich był fakt ukarania żółtą kartką Aldo Maldery za niepotrzebny faul w środkowej strefie boiska. Kartka ta wykluczyła rzymskiego obrońcę z udziału w meczu finałowym. Jednak dodatkowym handicapem dla podopiecznych Nilsa Liedholma miał być fakt, że ów finał rozegrany miał być na rzymskim Olimpico. Liverpool już czekał…
Galerię z tego meczu znajdziesz tu: ZOBACZ
Opracowanie: RoMaO
Po 55 latach Giorgio Rossi żegna się z Romą
Nicolas Burdisso 29#Planowany powrót: Sezon 2012/2013
Maarten Stekelenburg 24#Planowany powrót: Sezon 2012/2013














