|
Giuliano Taccola urodził się 28 czerwca 1943
roku w miejscowości Uliveto Terme, położonej
niedaleko Pisy. Zawsze był cichym, spokojnym i
grzecznym chłopakiem, nie znosił pustego
rozgłosu. Do swoich obowiązków podchodził z
niebywałym profesjonalizmem.
Do stolicy Włoch przybył latem 1967 roku. Jego
debiut w barwach Romy nastąpił 24 września w
pierwszej kolejce Serie A sezonu 1967/68, kiedy
to Roma zagrała w wyjazdowym meczu z Interem. Po
golu Facchettiego gospodarze objęli szybko
prowadzenie, jednak już dwie minuty później
właśnie Taccola doprowadził do wyrównania
zapewniając remis giallorossim. Kibice zakochali
się w tym skromnym piłkarzu niemal od samego
początku. Wracając z meczów wyjazdowych bardzo
często, aż do stacji Termini śpiewali o nim
piosenki.
Titti – bo takie nosił przezwisko w dzieciństwie
- był graczem bardzo szybkim – 100 metrów
pokonywał w równe 11 sekund!!! Operował na
pozycji środkowego napastnika – posiadał
niebywały instynkt strzelecki, grał w polu
karnym prosto i szybko, futbolówkę uderzał z
dużą precyzją i siłą. Jeśli możliwe jest
porównanie sposobu gry Taccoli do któregokolwiek
piłkarza współczesnej Romy, to z pewnością Marco
Delvecchio może być jego najwierniejszą kopią.
Pierwszy sezon w barwach stołecznego klubu był
dla Giuliano więcej niż udany. Zagrał w 29
ligowych meczach, zdobywając w nich 10 goli. W
zgodnej opinii fachowców młody napastnik miał
przed sobą wspaniałą karierę.
Przed następnym sezonem nastąpiła w klubie
zmiana szkoleniowca. Zwolnionego Oronzo Pugliese
zastąpił despotyczny Helenio „Mag” Herrera.
Zadaniem nowego „allenatore” było wyciągnięcie
klubu z wielosezonowej przeciętności a Taccola
miał być jednym z głównych artystów w orkiestrze
„Maga”. Ale choć napastnik z numerem 9. na
koszulce spisywał się wyśmienicie (prawie w
każdym meczu trafiał do siatki rywali), to
drużyna nie poczyniła jednak wyraźnych postępów
w swojej grze. Na dodatek w grudniu 1968 roku
Taccola zaczął chorować, bardzo często dostawał
tajemniczej, wysokiej gorączki. Przeprowadzone
szczegółowe badania lekarskie nie potrafiły
jednak dać odpowiedzi odnośnie słabego
samopoczucia gracza. Giuliano przeszedł nawet
operację wycięcia migdałków. Prawdziwy problem
odkrył dopiero dr Visalli, który postawił tezę o
nawrocie starej choroby kardiologicznej
piłkarza. Jednak Herrera nie chciał nawet
słyszeć o absencji Tittiego i ignorował
Visalliego. Biedny Taccola musiał grać… 16 marca
1969 roku Roma rozgrywała wyjazdowy mecz w
Cagliari. Po skończonych zawodach jeden z
kibiców Romy poprosił snajpera, aby ten po
wyjściu z szatni pozował do zdjęcia. Giuliano
Taccola – jak zwykle zresztą – chętnie przystał
na propozycję fana Romy, nie wiedząc jednak, że
będzie to jego ostatnie zdjęcie w życiu. Chwilę
później Taccola przewrócił się na ziemię i
pomimo natychmiastowej reanimacji – zmarł.
Cztery dni później we mszy żałobnej w bazylice
świętego Pawła uczestniczyli wszyscy klubowi
koledzy Tittiego, a także 150 tysięcy fanów jego
talentu. Niedługo później rzymianie rozegrali
charytatywny mecz z drużyną Charltonu na rzecz
pomocy rodzinie zmarłego.
Była to jedna z największych tragedii w historii
stołecznego klubu. A sam Giuliano Taccola –
można śmiało tak powiedzieć – oddał swoje życie
za klub, w którym dopiero przecież rozpoczynał
swoją niespełnioną karierę.
Sukcesy i fakty:
Serie A:
Puchar Włoch:
Reprezentacja:
0 meczów; |