|
Sergio Santarini urodził się w stolicy włoskich
wakacji – Rimini,10 września 1947 roku.
Do Rzymu trafił podczas letniego „mercato” w
1968 roku, emigrując razem ze swoim szwagrem
Aldo Betem z mediolańskiego Interu. Obaj
defensorzy stworzyli na wiele lat bardzo mocny
duet centralnych obrońców. Duet rodzinny – chyba
jedyny taki w historii Romy. Tegoż lata przybył
również do klubu wielki strateg - twórca „cattenaccio”
we włoskim futbolu - Helenio „Mag” Herrera.
Były zawodnik Interu debiutował przed rzymską
publicznością przegranym 1-2 meczem z Fiorentiną,
ale już po ośmiu konfrontacjach nowego sezonu
nowy trener zorientował się, że Santarini to
jeden z tych defensorów, którzy rodzą się na
przysłowiowym kamieniu. „Mag” odstawił do lamusa
Giacomo Losiego, bardzo zasłużonego i
doświadczonego gracza giallo-rossich i śmiało
postawił na Sergio. Młokos tak skutecznie
wykorzystał szansę, że…Losi nie rozegrał już
żadnego meczu w stołecznym klubie! Kibice – co
było do przewidzenia – gorąco protestowali
przeciwko decyzji Herrery twierdząc, że Losi
walcząc w wielu niezapomnianych pojedynkach stał
się sercem Romy i nie zasłużył sobie na takie
traktowanie. Jednak nowy opiekun
żółto-czerwonych słynął z twardej ręki i nie
ustąpił naciskom kibiców.
Ciekawostką pozostaje również fakt, że ówczesna
zamiana ról między dwoma obrońcami okazała się
historyczną. Albowiem – jak się później okazało
– obaj gracze bronili barw rzymskiego giganta w
największej ilości meczów!
Dlaczego Santarini tak szybko przekonał do
siebie „Maga”? „Santa” – bo taki miał boiskowy
pseudonim – był nowoczesnym libero, który
potrafił brawurowo i precyzyjnie wyprowadzić
każdą akcję spod własnego pola karnego. Był
zawsze ponadprzeciętny, inteligentny, posiadał
wspaniały zmysł taktyczny. Pierwszy obrońca
Romy, który grał tak nowocześnie. Był bardzo
mocny fizycznie i wyjątkowo niepodatny na urazy.
Pierwszym jego sukcesem było zdobycie Pucharu
Włoch w roku 1969. dlatego też starsi polscy
kibice pamiętają Sergio Santariniego głównie z
trzech dramatycznych pojedynków rozegranych w
roku 1970 w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów
pomiędzy Romą a Górnikiem Zabrze.
W sezonie 1974/75 zdobył z „Wilkami” wspaniałe
trzecie miejsce, nie notowane od 20 lat!
Trenerem był już wtedy Nils Liedholm, który
właśnie rozpoczynał swoją magiczną przygodę z
rzymskim futbolem. Rok później, po odejściu z
drużyny Franco Cordovy, „Santa” zostaje jej
kapitanem, a w liniach defensywnych –
niekwestionowanym liderem. W roli kapitana
rozegrał aż 150 gier, natomiast od 1975 do 1978
roku nie opuścił żadnego meczu stołecznej
drużyny! W roku 1979 – po dwóch latach przerwy –
z nowymi pomysłami powraca na ławkę Romy trener
Liedholm. Jednak owe innowacje nie spodobały się
rutynowanemu obrońcy z tej racji, że musiał
nauczyć się grać strefą. Został rezerwowym.
Zdołał jeszcze wywalczyć, dwa Puchary Włoch
(1980, 1981) oraz – w sezonie 1980/81 –tytuł
wicemistrza Włoch. Rozpoczynał się wspaniały
okres w historii AS Roma, jednak Santarini…urodził
się zbyt wcześnie. Po trzynastu sezonach
spędzonych w klubie spod znaku wilczycy został
sprzedany do Catanzaro. „Santa” nie miał jednak
zamiaru na południu Italii odcinać kuponów ze
swej bogatej kariery, więc odmówił gry i
postanowił zakończyć piłkarską karierę. W „Squadra
Azzurra” rozegrał jedynie dwa spotkania,
strzelając w swym debiucie w meczu z
Austrią…gola samobójczego. Niedługo po
zawieszeniu butów na kołku został trenerem
drużyny młodzieżowej Romy. Jego praca na tyle
przypadła do gustu ówczesnemu trenerowi
giallo-rossich, Svenowi Goranowi Erikssonowi, że
ten uczynił go swoim asystentem. Pod dowództwem
duetu Ericsson-Santarini giallo-rossi poczynali
sobie rewelacyjnie. W sezonie 1985/86 w ostatnim
momencie i prawdę mówiąc – na własne życzenie,
Roma straciła tytuł mistrza Włoch. Potem jeszcze
w sezonie 1996/97 był asystentem trenera Carlosa
Bianchiego, ale to już była katastrofa. Fatalna
postawa zespołu w rozgrywkach Serie A,
nieustające kłótnie i nieporozumienia między
zawodnikami i trenerami kazały Santoriniemu
zrezygnować z zajmowanego stanowiska.
Sergio Santarini był wielkim i niezastąpionym
piłkarzem dla swojego klubu, jednak śledząc jego
karierę trudno oprzeć się wrażeniu, że był
również piłkarzem pechowym.
Sukcesy i fakty:
Serie A:
mistrzostwo Włoch 1983 - 344 meczów, 5 goli;
Puchar Włoch:
1969, 1980, 1981 – 70 mecze, 1 gol;
Puchar Zdobywców Pucharów:
9 meczów;
Puchar UEFA:
6 meczów;
Reprezentacja:
2 mecze; |